Listonosz z Kalisza ma do pokonania 1700 km. - Ja na pewno dotrę na Adriatyk i wrzucę ten bursztyn do morza. A jak tam dotrę, to się okaże. Nie wiem czy mi powódź nie przeszkodzi np. w Czechach. Mam ze sobą kalosze. Najważniejszą sprawą jest mówienie o naszym święcie 1850-leciu Kalisii. - powiedział.
Roman Wesołowski chce dotrzeć do Wenecji za 14 dni. Na swoim "chudym" - jak określa rower - wiezie namiot, kuchenkę i śpiwór. To już piąta zagraniczna podróż kaliskiego listonosza. Dotychczas odwiedzał miasta partnerskie.