Bezdomni mają też schronienie i dach nad głową. - Gdyby nie ten ośrodek, to Wigilię spędzałbym w skrajnych warunkach pewnie gdzieś na klatce schodowej - mówi pan Waldemar, który w "DoMU'" jest pierwszy raz. Dzięki niemu mam prawdziwe święta, których nie zaznałam w domu rodzinnym - dodaje starsza kobieta, która w ośrodku mieszka już osiem lat.
- W czasie Wigilii budzą się w naszych mieszkańcach także wspomnienia z tych świąt, które spędzali wraz ze swoimi rodzinami, dzięki czemu znów nawiązują kontakty z rodzinami od których odeszli - mówi sekretarz Stowarzyszenia DOM-Maria Chwiałkowska Grygiel. Bywa że już po naszej wigilijnej wieczerzy idą z prezentami do swoich dzieci czy wnuków i z tam spędzają resztę świąt.
W gnieźnieńskim ośrodku dla bezdomnych podczas Wigilii są tradycyjne potrawy i drobne prezenty. Mieszkańców odwiedza miejscowy proboszcz, z którym śpiewają kolędy.