W Leszczyńskiem do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przyłączyły się nawet.... łabędzie. W Gołanicach na tamtejszym jeziorze morsy z Leszczyńskiego Klubu Yetti odtańczyły w baletowych strojach "Jezioro Łabędzie" Piotra Czajkowskiego. Swój taniec zakończyły wspólną kąpielą w przeręblu w kształcie serca. W Gołanicach za datek na Orkiestrę można było też rozgrzać się gorącą kawą lub herbatą i zjeść kiełbasę z rożna. Do wieczora w Leszczyńskiem zebrano: w Kościanie - ponad 33 tys. zł, w Rawiczu - ponad 30 tys. zł (w 2010 było to 26 tys.), w Gostyniu - 95 tys. zł (2010 - 84 tys), w Lesznie - ponad 50 tys. zł.

Ogromny zegar odliczył w Koninie 19 lat Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Taki happening na konińskim rondzie im. Wielkiej Orkiestry przygotowali uczniowie trzech miejscowych liceów. Kilkudziesięciu stanęło wokół ronda z dużymi cyframi, trzymali też wskazówkę z ogromnej szarfy. Uczniowie konińskich liceów zrobili także orkiestrowy zegar z kartonu. Trafi on na licytację. Prezydent Konina Józef Nowicki zadeklarował, że da za niego 1000 złotych. Gospodarz miasta ma nadzieję, że zakręcony czasomierz zawiśnie na wieży ratuszowej obok starego zegara.
200 tysięcy złotych zebrano podczas finału w Koninie. - To około 16 tys. więcej niż w ubiegłym roku - mówi Paweł Wróbel z Banku PKO SA w Koninie. Dodaje jednak, że pieniądze cały czas spływają. Więcej pieniędzy niż w ubiegłym roku trafiło do puszek wolontariuszy, którzy do godz. 16 krążyli po ulicach, nieźle wypadły licytacje. Orkiestrowe serduszko zostało wylicytowane za 60 tysięcy złotych. W organizację konińskiego Finału włączyły się wszystkie lokalne media, ośrodki kultury i instytucje. Przez Galerię nad Jeziorem, gdzie od rana zbierano pieniądze przewinęły się tłumy.
W Koninie najwięcej, bo 19 tysięcy złotych, zapłacono za tablicę z replikami medali zdobytych przez polską reprezentację podczas olimpiady w Vancouver. Podpisali ją znakomici sportowcy: Justyna Kowalczyk i Adam Małysz. Znalazły się tam także repliki medali wszystkich dyscyplin olimpijskich. Wykonane są z prawdziwego złota i srebra. Takich tablic na całym świecie jest niewiele, w Polsce jedna, właśnie ta zlicytowana w Koninie. Ten dar przekazał orkiestrze Zespół Elektrowni Pątnów Adamów Konin. Sporo pieniędzy udało się zdobyć podczas licytacji ogromnego głazu podarowanego przez konińską Kopalnię. Za ten największy gadżet konińskiego finału zapłacono 12 tys. złotych.
Ponad 60 tys. zebrano do wieczora w kilku sztabach WOŚP w Ostrowie Wielkopolskim. Ostateczna kwota będzie znana dopiero za kilka dni, po zakończeniu trwających w internecie licytacje. Najciekawsze licytacje odbywały się na scenie Ostrowskiego Centrum Kultury. Za 700 złotych sprzedano wieczne pióro i szczęśliwy krawat, w którym Jarosław Urbaniak wygrał wybory i został prezydentem miasta. Nabywcę znalazły także szczenięta rasy York za które zapłacono po 300 zł. Oprócz tego, w Ostrowie sprzedano także pamiątkowe zdjęcia z autografami m.in. Macieja Balcara i Jacka Czachora, czy metrowej średnicy chleb kształcie serca. W tym roku po raz pierwszy grano i liczono kasę w Ostrowie w trzech sztabach: w OCK, Zespole Szkół Technicznych i w klubie "Fanaberia" . Być może będzie rekord, bo już udało się przekroczyć kwotę 60 tys. zł.
Krawaciarze" znowu wygrali. W Pile od kilku lat w dniu finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rozgrywany jest mecz: "Krawaciarze", czyli pilskie VIP-y kontra sportowcy. W rywalizacji z młodymi i starszymi koszykarzami Basketu oraz siatkarzami Jokera wygrali 37:25. Wśród "Krawaciarzy" była min. wiceprezydent Piły, Beata Dudzińska.
Szefowie działających w Pile dwóch sztabów, chwalą efekty licytacji. Wiele ze zgromadzonych gadżetów "poszło" za dobrą cenę. W czasie sportowo-rekreacyjnych działań sztabu przy I Liceum Ogólnokształcącym 610 złotych uzyskano za medal z ubiegłorocznego Maratonu w Atenach, o 100 złotych mniej za koszulkę naszego koszykarza, Marcina Gortata oraz 400 złotych za piłkę z podpisami reprezentacyjnych siatkarzy. W czasie wielkoorkiestorwego grania w Pilskim Domu Kultury sporym powodzeniem cieszyły się licytowane tam kryształowe serduszka. Sprzedawały się za kilkaset złotych. Mnie niż się spodziewano uzyskano za możliwość wcielenia się w rolę pilota SU 22,czyli popularnego Tygryska z muzeum "Przedmoście Piła", bo tylko 50 złotych. Ale za przejażdżkę wojskowym wozem opancerzonym zapłacono cztery razy więcej - 220 złotych. W obu pilskich sztabach doliczono się do tej pory około 50 tysięcy złotych.
Na ulicach Piły od rana kwestowało 230 wolontariuszy. W dwóch pilskich sztabach zebrano przynajmniej 50 tysięcy złotych.
Średnio 15 złotych wrzucił do puszki każdy uczestnik sztafety, zorganizowanej na finał WOŚP we Wrześni. Taka impreza odbyła się w tym mieście po raz pierwszy i nie ostatni - zapeniają tamtejsi biegacze. Przez 19 godzin na bieżnię wyszło w sumie 225 biegaczy z Wielkopolski i spoza regionu. Warunkiem udziału w sztafecie było wrzucenie symbolicznej złotówki do puszki. Wielu jednak wrzucało więcej. Być może magnesem dla biegaczy był pamiątkowy medal. Aby go zdobyć - należało przebiec choć 2 km i wpłacić minimum 20 złotych. Przygotowano 100 medali, jak się okazało - o wiele za mało. W sumie Września zebrała ponad 33 tysiące złotych. Ciekawostką może być licytacja bonu na zakupy w jednej z miejscowych firm. Bon o wartości 2 tys. zł sprzedano za 1550. Nabywca zyskał więc 450 złotych.
Ponad 46,5 tys złotych było do północy na koncie sztabu orkiestry w Śremie. Blisko 27 tys. zł zebrano w Środzie Wlkp.