NA ANTENIE: Kultura w obiegu
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Wybory osiedlowe nas nie obchodzą?

Publikacja: 23.03.2015 g.12:20  Aktualizacja: 26.10.2015 g.12:31
Poznań
Poznań wybrał nowych radnych osiedlowych. Wczoraj do urn poszło niecałe 8% poznaniaków. Cztery lata temu frekwencja wyniosła 7,8%. Wczoraj większość poznaniaków lokale wyborcze ominęła szerokim łukiem. Z czego wynika to, że najbliższe nam wybory są tak mało popularne? Może rady osiedlowe nie są potrzebne? Czy kampania wyborcza zachęcała do pójścia?
glosowanie, wybory samorządowe - Magda Konieczna
/ Fot. Magda Konieczna

Spis treści:

    Czym się kierowali mieszkańcy, którzy poszli do wyborów? Chcieli zmian, np. dlatego, że na ich osiedlu nic się nie dzieje, brakuje ławek, zieleni czy placu zabaw.

    Ale jak się okazuje nawet ci, którzy poszli na wybory - nie wiedzieli jakie są zasady głosowania. Głosowali na jedną, dwie osoby, a mogli - nawet na kilkanaście! Skoro wiedza o regułach wyborów jest niewielka, to o znajomości kandydatów lepiej nie mówić.

    Czasem - jak to bywa w Polsce - ktoś idzie na wybory tylko po to, by zagłosować przeciw komuś. W skład rady osiedla Ławica wchodzą różne osiedla głównie domków jednorodzinnych. I jak się okazuje właśnie tutaj jedni szli głosować przeciwko tym drugim, aby jedno osiedle nie zdominowało drugiego. Bo to mogłoby się skończyć tym, że rada osiedla przeprowadzałaby inwestycje w jednej części, a w drugiej już nie.

    - Brak informacji o wyborach osiedlowych i mała aktywność kandydatów - tak niektórzy poznaniacy tłumaczą niską frekwencję. Czy na wybory poszli więc ci, którzy sami szukali informacji?

    Co mogą radni osiedlowi? Co powinno zrobić? Jakie oczekiwania mają wyborcy, którzy wybrali nowe rady?

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 5
    cz'ytacz 23.03.2015 godz. 17:55
    Najwyższy czas by karierę polityczną lub samorządową zaczynać od wyborów na przewodniczącego klasy a potem szkoły ,rady osiedla i tak dalej aż do Króla z Wolnej E-Lekcji
    (jak E-Book ).

    A tak na marginsie ,to wyrosłoby kilku przywódców faszystowskich i rasistowskich
    kilku skrajnych prawicowców i religijnych szowinistów .
    Bożyszcza nauczycielek i gron pedagogicznych ,mający posłuch mas i
    i w grupach kapitałowo-biznesowych ... .
    Lecz to jest DEMOKRACJA mimo iż czasem płynąca z dopłat i refundacji niewiadomo
    z kąd ... .A nie ludzie w teczkach czy spadochroniarze ,budujący struktury
    dla niewiadomo kogo i z kąd .
    Zbyszek z wyspy 23.03.2015 godz. 14:58
    Moim zdaniem wynik każdych zbiorowych wyborów powinien być uzależniony od frekwencji. A co? :-) Np. zakładamy, że wybieramy 30 radnych miejskich. I tylu wejdzie przy 100 frekwencji. Dla 50% - połowa, czyli 15 itd. Co z tego mamy? Kandydaci bardziej starają się "przypodobać" wyborcom; dużo niższe koszty utrzymania radnych i innych "wybrańców" w późniejszm czasie. I tę zasadę stosowałbym zaczynając na sejmie, a kończąc na radnych osiedlowych.
    olej 23.03.2015 godz. 14:47
    1.Wcześniej Miasto (czyt. radni) najpierw kombinowali przy okręgach, powodując jakieś abstrakcyjne kandydatury nie z miejsca zamieszkania.
    2. Kandydaci nie włożyli wystarczająco dużo wysiłku aby wyborcy mogli ich poznać. Jest to metoda znana od lat szczególnie w niektórych okręgach, bo to gwarantuje ich wybór, zaś jakość ich pracy jest.... Szkoda mówić.
    3. Społeczeństwo stało się wygodne i nie chce się włożyć minimum wysiłku, to przekłada się również na wspólnoty mieszkaniowe. Cała armia cwanych, wygodnych a odpowiedzialnych niewielu. Szkoda wysiłku dla cwaniaków.
    Wojtek 23.03.2015 godz. 14:36
    Przyczyny niskiej frekwencji:
    1. Brak wiedzy o tym, że są wybory do rad osiedli (jedne z nielicznych massmediów szeroko o tym informujących, to Radio Merkury)
    2. Brak wiedzy o zakresie kompetencji oraz uprawnień samorządów pomocniczych... wiele osób nie wie, co to są rady osiedli
    3. Brak wiedzy o kandydatach (poza nielicznymi wyjątkami kandydaci nawet nie próbowali dotrzeć do wyborców)
    4. Nie do końca zrozumiałe zasady wyborów - różne ilości kandydatów, na których można było głosować w różnych okręgach.

    Sam świadomie nie poszedłem do wyborów, ale taki wybór podjąłem świadomie. Sprawdziłem sobie swój okręg wyborczy, w którym można było głosować na 3 kandydatów. Sprawdziłem listę kandydatów - było ich 10. Oprócz nazwisk był wiek oraz "wykształcenie lub zawód". Miałem do wyboru osoby w wieku od 26 do 72 lat, osoby z wykształceniem średnim, licnecjatem, magisterskim, magistra inżyniera, prawnika, emeryta, politologa.
    Do tego miałem jeszcze google, w którym o niektórych kandydatach coś można było sobie wygooglać, a o innych nic. Żadnego z kandydatów nie znałem osobiście, ani nawet z nazwiska. A miałem wybrać trzech z nich. Gdyby chociaż przy liście kandydatów na stronie wybierzsię było ich zdjęcie, albo krótka notatka o kandydacie - mogłaby być stworzona przez samego kandydata. W rezultacie stwierdziłem, że mój głos byłby w pełni przypadkowy.

    Jak temu zardzić?
    - po pierwsze należałoby zmienić zasady, aby była możliwość głosowania tylko na jednego kandydata
    - po drugie należałoby zmienić podział na okręgi wyborcze, by z danego okręgu wchodził tylko jeden kandydat

    Bo jak sobie spojrzałem na listę okręgów i kandydatów na Osiedlu Rataje, to okręgi wyglądały tam następująco:
    I - 2/3
    II - 4/14
    III - 3/5
    IV - 2/5
    V - 2/4
    VI - 3/5
    VII - 3/10
    VIII - 2/5
    łącznie 21 radnych osiedlowych wybieranych z 51 kandydatów w 8 okręgach, co więcej - granicy okręgów są tak wytyczone, że nie ma pewności, że wybrany radny osiedlowy będzie reprezentował interesy miejsca, w którym mieszkam.
    Robert 23.03.2015 godz. 12:29
    Szkoda, że wszyscy chcą, żeby coś się zmieniało koło nich ale bez najmniejszego wysiłku z ich strony