Gorąco na ogródkach działkowych
Za pierwszym razem to było 13 kur, za drugim 17, za trzecim 10. Do kradzieży doszło w ciągu ostatnich dwóch tygodni i co ciekawe kury były kradzione nie na handel, ale dla własnego użytku. Jak ustaliła policja, po każdej takiej kradzieży mężczyzna urządzał rodzinną ucztę, gdzie konsumowano drób. Z 40 skradzionych ptaków ocalało 15 - te, zostawiono do własnej hodowli, by mieć świeże jajka.
Wszystkie kury - rasy karmazyn - pochodziły z jednej hodowli, ich właścicielka straty oszacowała na 2 tysiące złotych. A amatorowi drobiu - za włamanie i kradzież - grozi teraz kara do 10 lat więzienia. Policja zna dobrze podejrzanego - już wcześniej miał konflikt z prawem.