Historycy i... historyczki wojskowości
Najpierw policja długo szukała kierowcy. Było wiadomo, że wracającą z imprezy parę potrącił samochód ciężarowy. Na miejscu znaleziono lusterko samochodowe. Dzięki niemu w końcu udało się dotrzeć do 25-letniego Filipa W. Od początku tłumaczył, że nie widział ani mężczyzny, ani kobiety.
Był późny wieczór. Kierowca zeznał, że w pewnej chwili poczuł, że samochód w coś uderzył, ale myślał, że była to sarna. Mimo to prokuratura rok po wypadku skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia. Przez trzy lata nie udało się wyjaśnić kto zawinił. Powoływano coraz to nowych biegłych, którzy przedstawiali wykluczające się ekspertyzy. Nie potrafiono nawet ustalić czy para szła drogą czy poboczem.Wyrok nie jest prawomocny. Prokurator i oskarżyciele posiłkowi zamierzają złożyć apelacje.