Sądu nie przekonały argumenty prokurator, która chciała 5 lat więzienia, ani obrońcy, który domagał się niższej kary. Sędzia Piotr Gerke mówił, że uderzenie oskarżonego było celowe.
Nie był to żaden przypadkowy gest np. w trakcie gestykulacji, czy pozorowania jakiejś sytuacji. Niesporne jest także to, że nic oskarżonego wówczas nie usprawiedliwiało. W szczególności należy odrzucić tezę, że był w jakikolwiek sposób zagrożony i tym samym uprawniony do podjęcia jakichś działań o charakterze wyprzedzającym potencjalny atak. Pokrzywdzony był oczywiście męczący ze swoją zaczepką. Jednak nie wykraczało to w żaden sposób poza sferę werbalną
- tłumaczył sędzia Gernke.
29-letni Dominik Sikora został zaatakowany na Starym Rynku w styczniu 2020 roku. Na nagraniach z monitoringu widać, że uderzony pięścią w twarz przez oskarżonego, upadł na bruk. Z powodu ciężkich obrażeń zmarł kilka dni później w szpitalu. Sąd podkreślał dziś, że te ciężkie obrażenie nie były efektem ciosu, ale upadku pokrzywdzonego.
Olgierd M. po zdarzeniu uciekł za granicę. Trzy i pół roku ukrywał się w Hiszpanii. Dzisiejszy wyrok jest prawomocny.