Za pomoc w odnalezieniu Dony właściciele wyznaczyli 5 tys. złotych nagrody. „Dwa nasze psy źle znosiły huk petard i fajerwerków” – mówi właścicielka Dony, pani Zuzanna.
O 24:00 przykryliśmy je kocykiem, włączyliśmy im muzykę, żeby nie słyszały tych strzałów – taką spokojną. No i generalnie chcieliśmy wyjść sobie przed dom zobaczyć te fajerwerki i w momencie otwarcia drzwi nagle po prostu ten pies jakby dostał – nie wiem – czy ktoś strzelił w tym momencie i po prostu dostał takiego ataku paniki, tak nam się wydaje. Jak nam przebiegł między nogami, no to jak z procy wyszła z tego domu
- wyjaśnia właścicielka.
Rodzina ruszyła w pogoń za spłoszonym psem, ale nie udało się go dogonić. Dona jest rudą, dość płochliwą jamniczką gładkowłosą – dodaje właścicielka.
Taka drobinka. Ona jest strasznie chuda, jest strasznie szybka. Jest generalnie dość bojaźliwa, ale to nie to, że nie przyjdzie, no bo myślimy, że jak ona już teraz będzie taka zmarznięta, głodna, no to na pewno powinna dać się złapać. No i jest też zaczipowana, jest rasowa i ma też w uchu tatuaż
- mówi pani Zuzanna.
Telefon do właścicieli jamniczki Dony: 603 333 362.
Tym razem finał jest najgorszy z możliwych. Poszukiwania suczki Emmy zakończyły się tragicznie. Pies zaginął w Sylwestra w powiecie międzychodzkim, gdy uciekł przestraszony wybuchami petard i fajerwerków. Podobnie jak inne media, prosiliśmy Państwa o pomoc w jego poszukiwaniach.
Po południu w piątek napłynęły informacje, że przy drodze odnaleziono zwłoki zwierzęcia. Wszystko wskazuje na to, że Emma została potrącona przez samochód.
Do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Skałowie w noc sylwestrową trafił jeden pies – owczarek niemiecki – i został natychmiast odebrany przez właściciela. Podobnie w schronisku poznańskim przy ulicy Kobylepole. Tam także właściciel szybko odebrał przywiezionego w sylwestra kundelka.