Zamkną basen sportowy na kilka tygodni. Prezes Term Maltańskich o pracach w obiekcie
"Opierając się na opinii biegłych psychiatrów, sąd uznał, że u Zbigniewa G. doszło do zakłócenia czynności psychicznych" - mówił dziś sędzia Robert Grześ.
Biegli stwierdzili, że zdolność rozpoznania znaczenia czynu była u oskarżonego w znacznym stopniu ograniczona, a z powodu zakłócenia czynności psychicznych oskarżony nie był w stanie pokierować swoim postępowaniem. Opinia biegłych jest zbieżna z pozostałym zebranym w sprawie materiałem dowodowym, w szczególności z zeznaniami świadków, którzy już od pewnego czasu obserwowali zmianę zachowania oskarżonego
- podkreślił sędzia.
Mężczyzna po zatrzymaniu powiedział, że przed zabójstwem żony coraz mniej czuł się sobą. Nie jadł, nie spał, nie pamiętał tego, co robił. O tym podczas procesu mówili członkowie jego rodziny i współpracownicy. Świadkowie podkreślali też, że małżeństwo oskarżonego i ofiary było zgodne.
Do zabójstwa doszło w sierpniu 2024 roku. Oskarżony zadał żonie około 60 ciosów nożem. W sądzie przyznał się do winy. Na pierwszej rozprawie płakał i przepraszał syna. Nie potrafił jednak wytłumaczyć, dlaczego zabił żonę.
Jak mówi obrońca oskarżonego adwokat Bartosz Stachowiak, w sprawie nie było motywu zbrodni.
Choroba zadecydowała o tym tragicznym wydarzeniu. To nie jest sytuacja, w której możemy przypisać, jesteśmy w stanie przypisać, jakikolwiek motyw panu. Ta sprawa to były potężne emocje dla rodziny. Myślę, że dla ludzi, którzy uczestniczyli w tym procesie też. Dla nas obrońców również, bo nam zależało na tym, by wykazać podstawę tego, co spowodowało to zachowanie, czyli tę chorobę
- mówił adwokat.
Po dzisiejszym umorzeniu sprawy sąd wypuścił oskarżonego z aresztu. Zdecydował też, że na wolności mężczyzna będzie musiał się leczyć ambulatoryjnie. Biegli uznali, że nie ma potrzeby umieszczenia oskarżonego w zakładzie psychiatrycznym, bo nie ma obawy popełnienia podobnego czynu.
Wyrok nie jest prawomocny. Można się spodziewać, że prokuratura będzie się od niego odwoływać. Oskarżyciel chciał dla Zbigniewa G. 20 lat więzienia.