We wtorek lekarze z Miejskiego Szpitala imienia Strusia w Poznaniu, w którym mężczyzna leży na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej, zgodzili się na przekazanie pacjenta prokuraturze. To oznacza, że Tomasz J. zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty. Jakie - tego prokuratura na razie nie ujawnia. Według nieoficjalnych informacji, mężczyzna przed wybuchem zabił w kamienicy żonę, a eksplozja miała zatrzeć ślady morderstwa.
Do tej pory szpital nie zgadzał się na przesłuchanie podejrzanego ze względu na obecność w jego organizmie silnych środków przeciwbólowych. Teraz sytuacja się zmieniła. - Decyzję podjął zespół lekarzy - mówi rzecznik szpitala Stanisław Rusek.
- Badania toksykologiczne krwi po raz pierwszy wykazały, że jest ona wolna od tak zwanych opioidów, czyli substancji o właściwościach narkotyków, która z kolei była pochodną tego, że pacjent zażywał silne leki przeciwbólowe. Drugą przyczyną, równie ważną jeśli nie ważniejszą, jest orzeczenie biegłych sądowych, że nie ma medycznych przesłanek, uniemożliwiających przekazanie pacjenta prokuratorowi w celu wykonania przesłuchania - dodaje.
Psychiatrzy przebadali Tomasza J. w poniedziałek po południu. Mężczyzna oddycha już samodzielnie. Może się sam poruszać i jego stan cały czas się poprawia.
Na razie nie wiadomo, czy prokuratura już we wtorek postawi Tomaszowi J. zarzuty. Decyzja o ich przedstawieniu zapadła już przed kilkoma dniami. Mężczyzny w szpitalu cały czas pilnują policjanci.
Pod gruzami kamienicy strażacy znaleźli ciała pięciu osób, w tym żony Tomasza J. Ruszyła już rozbiórka zniszczonego budynku.