Dyrekcja szpitala przy ulicy Przybyszewskiego w Poznaniu potwierdza jedynie, że około 40-letniego mężczyzny nie udało się uratować. Nie udziela jednak informacji o obrażeniach ani przyczynie śmierci. Sprawę prowadzi poznańska prokuratura. "Śledczy przesłuchali już kilkunastu świadków zdarzenia, którzy nie potwierdzili wersji, że mężczyzna spadł z wysokości kilku metrów" - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus.
Śledczy ustalili, że mężczyzna przewrócił się i poważnie uderzył się w głowę. Już wiadomo, że nikt go nie popchnął, nie wypadł też z sektora na stadionie. Po kilku dniach mężczyzna zmarł w szpitalu. Prokuratura bada, czy doszło do nieumyślnego spowodowania choroby realnie zagrażającej życiu. Śledczy zlecili sekcję zwłok, która powinna ustalić przyczynę śmierci mężczyzny.
Nie był to jedyny wypadek podczas tego meczu. W przerwie spotkania Lecha z Legią w kotle zasłabł inny kibic Kolejorza i mimo natychmiastowej reanimacji zmarł. Prawdopodobną przyczyną śmierci był atak serca.
Aleksandra Włodarczyk/mk/szym