Od 1 września szkolnictwo ponadgimnazjalne czeka kolejna reforma. Zmiany wchodzą w życie "po cichu". Od trzech lat nową podstawę nauczania wprowadza się w gimnazjach, ale dyskusja publiczna rozpoczęła się dopiero teraz. Jak bardzo niejasne są te zmiany świadczy chociażby fakt, ze wiele liceów organizuje przy okazji drzwi otwartych, spotkania dla rodziców, wyjaśniając co właściwie czeka ich dzieci. Najwięcej obaw wiąże się ze zmianami metodyce nauczania historii. W tym wypadku dyskusja jest najbardziej gorąca. Wątpliwości dotyczących zmian programowych jest jednak więcej. Zgłaszają je m.in. środowiska akademickie, już teraz zaniepokojone poziomem wiedzy studentów trafiających na uczelnie.
Spróbujmy wyjaśnić - po co ta reforma, co wprowadza i jaki ma cel. Na czym będą polegać zmiany w szkolnictwie ponadgimnazjalnym wyjaśniła nam Iwona Gubańska, konsultant Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Lesznie, ekspert Ministerstwa Edukacji Narodowej ds. wdrażania reformy programowej.
To od zmian w nauczaniu historii rozpoczęła się dyskusja o tym, czy proponowane zmiany w podstawie nauczania dla liceów i szkół średnich są dobre. Lekcji będzie mniej, więc co z tymi, którzy edukację ukończą na poziomie gimnazjów? Te plany budzą zaniepokojenie środowisk akademickich, które doskonale znają dzisiejszy poziom nauczania. Czy ich obawy są uzasadnione? O to czy historia jest dziś potrzebna zapytaliśmy profesora Grzegorza Kucharczyka z Polskiej Akademii Nauk.
Czy mamy dzisiaj jeszcze licea ogólnokształcące? Kiedyś były szkoły zawodowe, dobrze miały się technika - dziś większość szkół średnich to licea, w których "na dzień dobry" trzeba wybrać profil kształcenia. Czy licea ogólnokształcące dziś dostarczają wiedzy ogólnej o świecie, czyli wypuszczają humanistów z wiedzą matematyczną i matematyków z wiedzą humanistyczną? Wydaje się, że jest taka potrzeba. O obrazie humanisty i sposobie kształcenia na zachodzie rozmawialiśmy z Tomaszem Kozłowskim, prorektorem WSNHiD w Poznaniu.
Czy zmuszanie młodych ludzi do podejmowania decyzji o swojej przyszłości już w wieku 16 lat jest dobre? To okres, w którym jesteśmy najbardziej twórczy, lubimy dyskusje, chcemy poznawać świat i mamy odwagę to robić. Jednak już na początku szkoła nakłada ograniczenia - matematyka albo polski. Czy zmieniając podstawę nauczania, zmieni się system? Czy nadal sprawdzianem wiedzy będą bezmyślne testy ABCD, zamiast twórczego wyrażania myśli? Jak młodzi ludzie mają poznawać świat - przy radykalnym ograniczeniu lektur z języka polskiego. Czy szkoła nie chce żeby uczniowie czytali? Jakie jest miejsce języka polskiego w tych zmianach? O to zapytaliśmy polonistę, wicedyrektora II LO w Lesznie Tomasza Kopydłowskiego.
Wielu nauczycieli uważa, że poprzedni system licealny - czterech klas był lepszy. Był czas i dla nauczycieli i dla uczniów na przyswojenie wiedzy. Czy gimnazjum jest potrzebne? Czy nauczyciele są gotowi do tych zmian? Poważne wątpliwości ma nauczyciel biologii z I Liceum Ogólnokształcącego w Lesznie Grzegorz Lorek.
Czy zmiany idą w dobrym kierunku? Niektórzy pedagodzy mówią, że proponowane zmiany jeszcze bardziej obniżą poziom kształcenia młodych Polaków. Nie wiadomo też czy reformie podołają nauczyciele. Kłopot też w tym, że cel tych zmian jest raczej nieokreślony. Czy to tylko kolejny eksperyment? Idą zmiany, ale co oznaczają dla nauczycieli i uczniów? Czy Państwa zdaniem licea ogólnokształcące rzeczywiście wypuszczają jeszcze młodzież z wiedzą ogólną o świecie? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.