W środę ze swojej woliery w poznańskim Ogrodzie Zoologicznym zniknęła samica manula o wdzięcznym imieniu Bożenka. Pracownicy spekulowali, że zwierzę mogło zostać celowo wypuszczone, a nawet porwane.
W piątek rano manul został odnaleziony przez pracownika zoo w sąsiedztwie jednego z pawilonów. Bożenka jest cała i zdrowa. Wiele wskazuje na to, że przez cały czas nie opuściła ogrodu.
W komentarzach pod wpisem na Facebooku, w którym przekazano dobre informacje, internauci zwrócili uwagę na rozmiar zwierzęcia. Zdaniem części z nich manul ma nadwagę. Przedstawiciele ogrodu postanowili szybko wyjaśnić wątpliwości. Na platformie społecznościowej opublikowali grafikę z hasłem:
– Internet orzekł: ZA GRUBA. Bożena tymczasem jest manulem.
Stąd jej gęsta sierść - jedna z najgęstszych wśród kotowatych (około 9 tys. włosów na cm2), która wizualnie zwiększa jej rozmiar. W praktyce nie wyszczupla, lecz przede wszystkim chroni przed mrozem.
Manule są przystosowane do życia w zimnym klimacie i mogą przetrwać nawet przy temperaturze minus 50 stopni. W rzeczywistości ważą od 3 do 4 kilogramów, czyli mniej niż wiele kotów domowych.
Wrażenie „nadwagi” potęguje krępa budowa ciała: krótkie łapy, szeroka klatka piersiowa i nisko osadzona głowa. To cechy przystosowawcze, a nie efekt niewłaściwej diety.
Pracownicy zoo uspokajają – Bożenka jest w prawidłowej formie. Jej masa ciała i kondycja są stale monitorowane.