"Pani Sandra ma gdzie mieszkać. Przeprowadziła się do mamy" - powiedział dziś w Rozmowie Dnia Radia Poznań pełnomocnik kobiety mecenas Marcin Czachor.
Ona do tej sprawy podchodzi bardzo pryncypialnie. Ja jej będę pomagał złożyć wniosek o mieszkanie do ZKZL. Na ten moment ma gdzie mieszkać, a z osobami, które, mówiąc kolokwialnie, wchodzą z butami w jej życie prywatne, ona nie chce mieć nic do czynienia
- mówi Marcin Czachor.
Dzień przed eksmisją kobieta rozmawiała z zarządcą Osiedla Maltańskiego. Rozmowy nie przyniosły rezultatu, ale według gościa Radia Poznań, nie chodziło o samą ofertę skierowaną do kobiety, a o złamanie zasad prowadzenia negocjacji przez drugą stronę. Kobieta miała prosić zarządcę, aby nie kontaktował się z jej byłym mężem, ale mimo tego, miało do tego dojść. Kobieta chciała też przeprosin za wypowiedzi dotyczące jej życia prywatnego. Chodziło między innymi o niebieską kartę, którą miała posiadać.
"Pełnomocnik strony kościelnej przeprosił za te pomówienia" - powiedział dziś mecenas Marcin Czachor.
W tej sprawie eksmitowana mieszkanka zastanawia się teraz nad prywatnym aktem oskarżenia wobec prezydenta Poznania lub pozwem o ochronę dóbr osobistych.
Pan prezydent Jaśkowiak, który powtórzył dokładnie te same informacje na konferencji prasowej w Palmiarni, nie przeprosił za to. Pani Sandra, ta osoba, która jest eksmitowana, od dwóch tygodni musi się tłumaczyć sąsiadom, członkom rodziny
- dodaje pełnomocnik kobiety.
Mecenas Marcin Czachor, który mieszkańcom Osiedla Maltańskiego pomaga pro bono, zapowiada, że będzie także bronił osób, które wczoraj blokowały przeprowadzenie eksmisji.