NA ANTENIE: DZIEŃ DOBRY WIELKOPOLSKO
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

A jednak się da

Publikacja: 12.04.2021 g.10:23  Aktualizacja: 12.04.2021 g.10:31
Poznań
Wystarczył jeden mecz bez Dariusza Żurawia i okazuje się, że można grać trójką z tyłu i dwoma wahadłowymi. Czyli jednak można.
janusz góra lech - Lech Poznań/Przemysław Szyszka
Fot. Lech Poznań/Przemysław Szyszka

Spis treści:

    Imposybilizm taktyczny trenera Żurawia był, delikatnie mówiąc, irytujący, choć szczerze mówiąc przychodzą mi do głowy bardziej dosadne słowa.

    Ze względu na deficyty w grze obronnej, Lech sprowadził w przerwie zimowej dwóch solidnych stoperów, Bartosza Salamona i Antonio Milica. Jeśli dodamy do nich grających już w Kolejorzu Lubomira Satkę i Thomasa Rogne, to mamy czterech niezłych stoperów, a w odwodzie jest jeszcze Tomasz Dejewski.

    Dorzućmy do nich Jakuba Kamińskiego i Tymoteusza Puchacza. Obaj są wręcz stworzeni do roli wahadłowych.

    Wnioski? Nasuwają się same.

    Czy naprawdę trzeba skończyć te wszystkie UEFA Pro i tym podobne kursy, żeby wpaść na ten oczywisty pomysł, że skład personalny Lecha jest wręcz stworzony do gry trzema obrońcami?

    Ja wcale nie twierdzę, że gra trójką z tyłu jest lekiem na całe zło, ale jak można było chociaż nie spróbować?

    Lech Dariusza Żurawia był najłatwiejszą drużyną do rozszyfrowania w całej lidze. Początkowo nawet nieźle to wyglądało, ale po kilku meczach wszyscy już wiedzieli jak to rozgryźć i gremialnie, łącznie z drużynami z dołów tabeli, to robili.

    Uparł się na swoją taktykę i nie wypracował żadnych alternatyw. Nie odważył się na grę trzema obrońcami, ale nie odważył się też na grę dwoma napastnikami. Jest w klubie Ishak i Johannsson. Jest też coraz lepszy Filip Szymczak. I co? I nic.

    Trener nie odważył się nawet spróbować. Gołym okiem widać, że system gry nie działa, a on nawet nie próbował niczego zmienić. Jakieś alternatywne rozwiązanie? Zapomnijcie, nie ma takiej możliwości. Nie da się i już.

    W niedzielnym meczu z Legia Kolejorza poprowadził trener tymczasowy, Janusz Góra, który w przeciwieństwie do swego byłego szefa, dostrzegł potrzebę zmian. Od wtorku piłkarze ćwiczyli ustawienie gry z trzema obrońcami. Góra twierdzi, że był to pomysł na ten jeden mecz i że nie konsultował go z Maciejem Skorżą.

    Nie wnikam czy konsultował czy nie, liczy się, że miał pomysł i konsekwentnie wcielił go w życie.

    Można? Można. Trzeba tylko mieć wizję, trochę odwagi i przysłowiowe jaja.

    Krzysztof Spanily

    https://radiopoznan.fm/n/Ewwqo4