Jemioła "zadusiła" 22 stare drzewa w Parku Kasprowicza
"Lech Poznań bez Michniewicza by istniał, ale ja bym nie zaistniał bez Lecha" - często powtarzał nowy selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski. To właśnie w Kolejorzu ponad 18 lat temu rozpoczęła się trenerska kariera Czesława Michniewicza.
Michniewicz został trenerem Lecha jesienią 2003 roku. Wcześniej pracował z juniorami i rezerwami Amiki Wronki, gdzie w latach 90. był bramkarzem, najczęściej rezerwowym, a tuż przed posadą przy Bułgarskiej udzielał się jako telewizyjny ekspert.
Propozycja z Lecha zastała go w pociągu, gdy po jednym z meczów wracał do domu w Gdyni. Nie zastanawiając się wysiadł w Gnieźnie, wrócił do Poznania i prowadził Lecha do 2006 roku, czyli fuzji z Amiką.
Największy sukces z Kolejorzem to niespodziewany Puchar Polski w 2004 roku. Do każdego meczu zawsze jest znakomicie przygotowany. Gdy prowadził polską młodzieżówkę, zamykał się w domu na Kaszubach i całymi dniami analizował, zbierał informacje, układał taktykę. Na treningu tak samo jak piłek, potrzebował zdobyczy techniki, z dronami włącznie. W efekcie potrafił pokonać mocniejszego rywala, np. Włochów na młodzieżowym Euro.
Prywatnie bardzo towarzyski i otwarty, można powiedzieć – gaduła, nie tylko na piłkarskie tematy. Futbolową bazę danych przechowuje na twardych dyskach, na biurku w trenerskim pokoju zawsze ma jakąś książkę. W tym roku przeczytał już kryminał „Pielgrzym” Terry'ego Heyesa oraz „Mistrza i Małgorzatę” Michaiła Bułhakowa.