Poznańska delegacja w tym tygodniu uczestniczyła w warsztatach w siedzibie MKOl-u. - Ranga młodzieżowych igrzysk jest coraz większa i impreza będzie się rozrastać. To już nie tylko wydarzenie sportowe, ale i kulturowe - powiedział Radiu Merkury zastępca prezydenta miasta, Dariusz Jaworski, po powrocie z Lozanny.
- Jeżeli chodzi o infrastrukturę, powinniśmy podołać wyzwaniu, tym bardziej, że jest jeszcze sześć lat, a wiele obiektów jest w naszych planach. Pytanie, czy konkurencja nie ma lepszych. Na pewno brakuje nam wielofunkcyjnej hali - przyznaje Jaworski. Problemy mnogą być jednak inne. - Koszt igrzysk to 60 milionów dolarów, czyli około 200 milionów złotych. Na to trzeba mieć własne gwarancje budżetowe oraz rządowe - wylicza zastępca prezydenta. - Nie będziemy mieli też większych szans bez pełnego poparcia rządu i Polskiego Komitetu Olimpijskiego - dodaje.
Decyzja, czy starać się o imprezę musi zapaść jak najszybciej. Poznań jest już oficjalnie zgłoszonym kandydatem, ale ostateczną aplikację trzeba złożyć do października. Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie odbywają się co cztery lata, uczestniczy w nich kilka tysięcy sportowców w wieku od 15 do 18 lat. Poznań przegrał batalię o 2010 rok z Singapurem (wyraźnie) i o 2014 rok z chińskim Nankinem (minimalnie).