Terry Yegbe i Yanick Agnero mają jeszcze ważne unijne wizy, ale klub chciał, by przedłużyli je z wyprzedzeniem, nawet kosztem jednego meczu. Zatem w zeszłym tygodniu zamiast na Wyspy Owcze, obaj polecieli do Afryki.
W ich krajach nie ma jednak polskich konsulatów, więc zgodnie z dyplomatycznym podziałem Iworyjczyk Agnero poleciał do senegalskiego Dakaru, a obywatel Ghany, Yegbe do Abudży w Nigerii. Tydzień temu złożyli stosowne wnioski i... czekają w hotelach bez paszportów. Konsulaty nie podały bowiem terminów odbiorów dokumentów, tylko kazały czekać na sygnał, a na załatwienie sprawy mają 14 dni.
Prośby, by procedurę przyspieszyć pozostały bez odzewu. Dla Lecha oznacza to, że piłkarze nie zdążą wrócić na czwartkowy mecz z FC Thun w kwalifikacjach Ligi Europy. Na szczęście kolejne spotkanie ekstraklasy, z Jagiellonią już wcześniej przełożono na późniejszy termin.