Szymborska raz jeszcze
Walkę o Ligę Mistrzów poznaniacy zakończyli na trzeciej rundzie eliminacji, ulegając w dwumeczu Crvenej Zvezdzie Belgrad. Mistrz Polski jest jednak w dobrej sytuacji, bo – używając dawnego języka gier komputerowych – ma „dwa życia”. Oznacza to, że może jeszcze powalczyć o Ligę Europy, a nawet jeżeli się nie uda, zagra w fazie ligowej Ligi Konferencji. Ale o tym na razie nie myślmy, niech celem będzie mocniejsza i bardziej prestiżowa UEFA Europa League.
Dwumecz z KRC Genk to nie nowość dla poznańskiego klubu. Oba zespoły spotkały się w kwalifikacjach Ligi Europy w 2018 roku. Kolejorz najpierw przegrał w Belgii 0:2, a w rewanżu uległ u siebie 1:2. Niezbyt wysokie wyniki nie oddają jednak różnicy klas, jaka wówczas dzieliła obie drużyny. Belgowie mieli wtedy najmocniejszy skład od lat, między innymi z Leonardo Trossardem oraz Rusłanem Malinowskim, i zapowiadali walkę o mistrzostwo kraju, czego finalnie dokonali. Lech był za to rozbity po nieudanym sezonie 2017/2018, a trener Ivan Djurdjević uzupełniał skład zawodnikami, których chwilę wcześniej prowadził w trzecioligowych rezerwach. To były dwa różne piłkarskie światy.
Dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna. KRC Genk już tak nie straszy, chociaż wciąż jest teoretycznie mocniejszą drużyną od Lecha, a Kolejorz ma europejskie ambicje. Niestety ma też problemy i pewnie gdyby nie fatalna sytuacja zdrowotna zespołu, to do dwumeczu z Belgami podchodzilibyśmy spokojniej. Lista kontuzjowanych piłkarzy spędza sen z powiek trenerom i szefom klubu, natomiast kibiców wpędza w niepewność. Do długotrwale niezdolnych do gry Walemarka i Hakansa dołączył Ali Gholizadeh, który będzie pauzował trzy miesiące. Radosław Murawski i Robert Gumny do pełni sprawności wrócą pewnie, gdy z drzew zaczną spadać liście. Co gorsze, na dwumecz z Genkiem mistrzowie Polski mogą zostać bez prawego obrońcy, bowiem pod znakiem zapytania stoi występ Joela Pereiry. Na szczęście do składu wrócił Filip Jagiełło i treningi wznowił Alex Douglas. Skrzydła Lecha wciąż jednak są podcięte.
KRC Genk pucharowe zmagania w tym sezonie rozpocznie od gier z Lechem. Przetarcie zaliczył więc tylko w rozgrywkach krajowych, ale nie jest to imponujący start rozgrywek. W czterech meczach Belgowie zdobyli cztery punkty (1-1-2), aczkolwiek trzeba zwrócić uwagę, że pierwsze zwycięstwo zaliczyli w ostatniej kolejce, pokonując na wyjeździe zamykające tabelę OH Leuven 2:1. Oba gole już w pierwszej połowie strzelił Zakaria El Ouahdi. Ten pochodzący z Maroka prawy obrońca z trzema golami jest najskuteczniejszym strzelcem KRC w tym sezonie, który ma ujemny bilans goli 5:6.
Co ciekawe, Lech w polskiej Ekstraklasie też ma gole „na minusie” – 8:9, a w ostatniej kolejce zremisował u siebie z Koroną Kielce 1:1. Kolejorz start ma jednak lepszy, bo także rozegrał cztery krajowe spotkania, w których zdobył siedem punktów (2-1-1). No i oczywiście Lech ma też za sobą cztery boje europejskie z niezłym w sumie bilansem – dwie wygrane, remis i porażka.
Niestety wspomniana sytuacja kadrowa nie jest jedynym problemem drużyny Nielsa Frederiksena w tym sezonie. Niemal w każdym meczu Lech popełnia błędy w obronie, co rywale potrafią wykorzystać, stąd tyle straconych goli. O ile na kontuzjowanych zawodników trzeba po prostu poczekać i liczyć, że nie będzie kolejnych urazów, to grę przed własną bramką trzeba poprawić w trybie pilnym, bo z dziurawą defensywą nie ma czego w Europie szukać.
Pierwszy mecz Lecha Poznań z KRC Genk w czwartej rundzie kwalifikacji Ligi Europy na stadionie przy Bułgarskiej w czwartek 21 sierpnia o godzinie 20:30. Na naszej antenie transmisja, a boiskowe wydarzenia skomentują Grzegorz Hałasik i Krzysztof Ratajczak. Natomiast już od 19:15 Leszek Łukomski zaprasza na studio przedmeczowe sprzed stadionu, z kolei po ostatnim gwizdku Dawid Cytrowski będzie gospodarzem studia pomeczowego z telefonicznym udziałem ekspertów i słuchaczy. Do usłyszenia!