Trudno się dziwić, że radni, którzy byli zaskoczeni dodatkowymi kosztami, zdecydowali się przyjrzeć inwestycji dokładniej. Pojawiły się wątpliwości i pytania. Ale okazało się, że odpowiedzi są poniżej oczekiwań, więc radni wiedząc, że sami nie wyjaśnią wątpliwości, zażądali zewnętrznego audytu. Audyt będzie, ale nie wiadomo czy jego wyniki usłyszą radni tej kadencji. Spróbujmy więc przyjrzeć się temu, co radni odkryli w najdroższej inwestycji Poznania?
Przede wszystkim osiem umów z projektantem stadionu - wszystkie bez przetargów, brak gwarancji, że miasto przejmie prawa autorskie i bez problemu będzie korzystać z wizerunku stadionu i niektóre koszty realizacji, zdaniem radnych przesadzone.
Według radnego PO Ryszarda Śliwy sytuacja jest poważna, a władze miasta powinny wyciągnąć konsekwencje wobec POSIR-u, który odpowiada za budowę stadionu. Szef POSIR-u Janusz Rajewski zapewnia tymczasem, że nie obawia się kontroli, bo uważa, że "budowa jest czysta a uchybienia są zawsze".
Wątpliwości budziła też kwota 92 milionów złotych, za które trzeba dokończyć budowę stadionu. Takiej potrzeby nie zgłaszano wcześniej, żadnej kwoty nie pojawiły się w planach miasta. O jakich inwestycjach, potrzebnych do odbioru stadionu zapomniano? Prezydent Ryszard Grobelny mówi, że z jego wiedzy wynika, że wszystko na stadionie jest OK - chyba, że - jak sam twierdzi - jest coś, czego nie wie.
A co o sprawie sądzą Słuchacze? Zapraszamy do dyskusji na antenie i naszej stronie internetowej.