Za ojczyznę oddali życie. Bohaterscy Ukraińcy na wystawie
Podopieczni trenera Dawida Szulczka grali dość odważnie od początku spotkania i już w 5.minucie portugalski zawodnik ''Zielonych'' Miguel Luis zdobył prowadzenie dla gości.
Raków wyrównał 3 minuty po przerwie. W polu karnym Dejana Sorescu faulował Jakub Kiełb, a sędzia po wideoweryfikacji podyktował rzut karny. Pewnym wykonawcą okazał się Łukasz Zwoliński.
Warta nie poddawała się i po strzale Macieja Żurawskiego w 57 minucie zdobyła drugą bramkę. Wyrównanie na 2-2 padło w 84. minucie, gdy po uderzeniu z pola karnego Jeana Carlosa piłka trafiła w głowę greckiego obrońcę warciarzy - Dimitriosa Stavropulosa i myląc bramkarza Adriana Lisa wpadła do siatki.
"Jest lekki niedosyt" - przyznał kapitan Mateusz Kupczak.
Lekki niedosyt jest, bo dwukrotnie wychodziliśmy na prowadzenie i wierzyliśmy w to, że ten wynik utrzymamy. Raków w końcówce nas przycisnął i skończyło się remisem. Taki wynik z takim przeciwnikiem na wyjeździe moglibyśmy wziąć w ciemno, ale chcieliśmy zagrać odważnie i powalczyć o trzy punkty. Do tego dążyliśmy przez cały mecz. Skończyło się remisem i też jesteśmy zadowoleni
- mówi Kupczak.
Następny mecz ligowy Warta zagra dopiero za 8 dni - w poniedziałek 14 sierpnia, gdy na stadionie w Grodzisku Wielkopolskim podejmie drużynę Ruchu Chorzów.