Wielkopolscy twórcy ze wsparciem. Rozdano stypendia i nagrody
Inwestycje nie przynoszą efektów, a z dużego zakładu zostanie „mały warsztat” – mówili przedstawiciele związków zawodowych: Metalowców, Inżynierów i Techników oraz „Solidarności”.
Odcinamy sobie ręce, że potem nawet gdyby pojawiły się nowe zamówienia, nie wrócimy już do tego stanu
– zaznaczył przewodniczący Związku Zawodowego Metalowcy Damian Czarnecki.
Ale słyszał pan – 8 milionów straty. Trzeba też skądś mieć pieniądze na wypłaty
– zapytaliśmy.
Te ruchy i tak za wiele nam nie dadzą
– odpowiadał Czarnecki.
To już nie będzie WSK, to będzie taki mały warsztat
– dodał przewodniczący zakładowej „Solidarności” Mariusz Śmiglak.
Władze spółki podkreślają, że obecna sytuacja to efekt błędów poprzedników. Kilka lat temu grunty pod WSK zostały wykupione przez nadzorującą ją Agencję Rozwoju Przemysłu, by spłacić zobowiązania spółki. Opłata za dzierżawę wynosi 30 zł za metr kwadratowy. Związkowcy liczą, że zarząd wynegocjuje jej obniżenie.
– Chcemy o tym rozmawiać – zapowiedział przewodniczący rady nadzorczej Filip Olszak.
Jesteśmy otwarci na te rozmowy, to znacząca część kosztów
– mówił Filip Olszak.
Czy są państwo umówieni na spotkanie?
– pytało Radio Poznań.
Jeszcze nie, ale jest wola takiego spotkania.
Prezes WSK Piotr Piskorski liczy na zamówienia z Bliskiego Wschodu.
Staramy się pozyskiwać nowe kontrakty i nawiązywać współpracę. Na razie za wcześnie, by mówić o szczegółach – jesteśmy w trakcie negocjacji.
Prezes Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego liczy także, że firma otrzyma zamówienia od przedsiębiorstw realizujących kontrakty finansowane ze środków SAFE. Proces restrukturyzacji ma potrwać dwa lata. Władze spółki mają nadzieję, że w tym czasie WSK odzyska płynność finansową, ale nie deklarują, że uda się uniknąć likwidacji.