Na tym spektaklu był Łukasz Kaźmierczak:
Trzeba przyznać, że był to wyjątkowy mocny akcent. Choć to wcale nie musiało się udać. Przeniesienie filmowej klasyki, jaką bez wątpienia jest „Europa, Europa” Agnieszki Holland na grunt opery było zabiegiem ryzykownym. Efekt mógł być nawet nieco karykaturalny. Ale nic takiego się nie stało – przeciwnie, dzięki znakomitemu libretto autorstwa Roberta Bolesto i wyrazistości głosu znakomitego Jana Jakub Monowid – w głównej roli Alekto – opowieść tylko zyskało na mocy przekazu. Do tego świetna, choć oszczędna scenografia, efekty specjalne i choreografia. Mimo częściowego przeniesienia akcji w czasy antyczne – to tez rzadko spotykany zabieg - bardzo sugestywnie wybrzmiał główny motyw tej historii – czyli unicestwienia i utraty tożsamości, aktualny od początków ludzkości po dzień dzisiejszy. Możemy potraktować ją zresztą także jako coś, z czym mierzymy się na co dzień, aby przetrwać finansowo, zawodowo, utrzymać swój status społeczny. Autorzy pytają, gdzie kończy się faktyczna walka o życie, a zaczyna się konformizm. Czy i na ile nasze ja jest jeszcze nasze?