NA ANTENIE: DALEJ (2020)/SOSNOWSKI
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik

Agresywny nastolatek zmarł po interwencji policjantów. "Nie ma śladów po paralizatorze"

Publikacja: 19.02.2020 g.22:17  Aktualizacja: 21.02.2020 g.06:41 Michał Jędrkowiak
W Poznaniu agresywny nastolatek stracił przytomność i zmarł po interwencji policjantów.
radiowóz policja (1) - Tomasz Żmudziński
Fot. Tomasz Żmudziński

Funkcjonariusze ok. godz. 13.00 zostali wezwani na ul. Kasztanową. Dzwoniła kobieta, prosząc o pomoc w związku z agresywnym zachowaniem 18-letniego syna. Sugerowała, że chłopak mógł być pod wpływem narkotyków. O sprawie jako pierwszy poinformował portal epoznan.pl

Policjanci na  klatce schodowej zauważyli, że młody mężczyzna szarpie się z matką. - Został zatrzymany i przewieziony na komisariat przy ul. Taborowej - relacjonuje rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

Podczas sporzadzania dokumentacji funkcjonariusze zauważyli, ze chlopak osunął sie na podłogę i zaczął tracić przytomność. W zwązku z tym zaczęli go reanimoać, została wezwana karetka pogotowia. Mimo prawie godzinnej reanimacji ratownikom nie udało sie przyrócic funkcji życiowych i około 15 stwierdzono zgon. Podczas rozmowy z czlonkami rodziny pojawiła sie informacje, że 18-latek mial mieć klopoty z sercem i miał zażywać srodki psychotropowe.

Andrzej Borowiak dodaje , że w przeciągu ostatnich lat było w tym domu wiele interwencji. Za każdym razem dzwoniła matka, bo jej syn się awanturował i demolował mieszkanie. Komendant wojewódzki zlecił już wewnętrzną kontrolę, sprawie przyjrzy się też prokurator.

AKTUALIZACJA GODZ. 10.00

Jest prokuratorskie śledztwo w sprawie śmierci 18-latka na poznańskim komisariacie. - Wszczęliśmy śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prokurator Łukasz Wawrzyniak.

Wczoraj wszystkie czynności na miejscu były przeprowadzone z policją i w pomieszczeniach, w których ujawniono zwłoki. Byli przesłuchiwani świadkowie, były oględziny zwłok, oględziny miejsca ich ujawnienia. Były przeszukania pomieszczeń, radiowozu. Zaplanowana jest dzisiaj sekcja zwłok zmarłego i w momencie, kiedy już będzie wstępny wynik sekcji, na pewno będą podjęte dalsze kierunki śledztwa w tej sprawie.

Dziś w prokuraturze przesłuchani zostaną członkowie rodziny 18-latka - między innymi jego matka.

AKTUALIZACJA GODZ. 12.00

Rodzina oskarża policję. Do szwagierki 18-letniego Tomasza, Pani Martyny dotarł "Głos Wielkopolski". Kobieta przyznaje, że nie widziała całego zajścia, jego przebieg zna ze słów teściowej. Według relacji kobiety, policjanci byli agresywni. Gdy matka chłopaka poprosiła, by działali spokojniej miała usłyszeć: "Wezwałaś policję, to teraz się zachowuj. Jak się wzywa policję, to jest to świętość". Policjantka miała też powiedzieć: "prądem go!", wtedy sprzeciwiła się matka 18-latka, argumentując, że chłopak ma słabe serce.

Policjanci mieli bić 18-letniego Tomka i przyciskać go do podłogi. Pani Martyna napisała też na Facebooku: "Tomek był wycieńczony, podejrzewamy że został porażony paralizatorem i tego nie wytrzymał". Szwagierka chłopaka mówi, że po dwóch godzinach od interwencji policja zadzwoniła i poinformowała o śmierci.

AKTUALIZACJA GODZ. 13.30

Rzecznik wielkopolskiej policji broni kolegów. - Policjanci musieli użyć siły fizycznej, bo 18-latek po prostu bił matkę - mówi Andrzej Borowiak.

Tego typu interwencja zawsze wiąże się z użyciem przez policjantów siły fizycznej, chociażby do takiego momentu, kiedy można założyć kajdanki i opanować agresję i pobudzenie u takiej osoby. Kiedy później policjanci przewieźli tego 18-latka na komisariat zauważyli, że traci przytomność. Reanimowano go, ale nie udało się przywrócić funkcji życiowych.

Rzecznik policjantów zapewnia, że współpracują z prokuraturą. Zapewnia też, że funkcjonariusze nie użyli paralizatora.

AKTUALIZACJA GODZ. 14:40

Prokuratura nie potwierdza zarzutów rodziny w sprawie śmierci 18-latka na poznańskim komisariacie. Nastolatek nie ma na ciele żadnych śladów świadczących o użyciu paralizatora. - Mamy już wstępne wyniki sekcji zwłok - mówi prokurator Łukasz Wawrzyniak.

Biegli nie stwierdzili obrażeń świadczących o tym, że do śmierci przyczyniły się osoby trzecie. Opinia ostateczna zostanie wydana oczywiście po przeprowadzeniu badań dodatkowych. Biegli nie stwierdzili również żadnych obrażeń świadczących o tym, że został użyty paralizator czy inne tego typu urządzenie. Stwierdzono obecność śladów intensywnych zabiegów ratunkowych, co potwierdza to, że temu panu była udzielona intensywna pomoc medyczna.

Śledczy zabezpieczyli nośniki z paralizatorów. Dzięki temu będą wiedzieć, czy funkcjonariusze korzystali z nich podczas interwencji. Rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak zapewnia, że funkcjonariusze nie użyli paralizatora.

http://radiopoznan.fm/n/gqgMMJ
KOMENTARZE 2
Michal Zielinski
Ze wsi Poznań 20.02.2020 godz. 16:28
NI ZA TYM, NI TAMTYM. ALE JAK ŻYJĘ NIE PAMIĘTAM by słowo Mi(po)licji przegrało z cywilami. A zawsze się okazywało , zasadnie czy nie, że człowiek ma bogatą kartotekę i w zasadzie mu się to należało. Nazywa się to: znany skąd inąd po(mi)licji!!! Czy mamy tam prawdziwe kartoteki????
Piotr Pazucha
Pozhoga 20.02.2020 godz. 12:14
Same ofiary: chłopak, jego rodzina, policjanci.
Ofiary ideologii ,,róbta co chceta"...

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 17:00 18:00 19:00 21:00 22:00

@TWITTER