Zapis rozmowy cz.1:
Jacek Butlewski: Wkrótce święto dla wszystkich miłośników książek kryminalnych. W studio dyrektor programowa i literacka poznańskiej Grandy Agnieszka Kalus i dyrektor całego festiwalu Agata Pożywiłko. Granda to jest końcówka tygodnia, ale zanim sam festiwal się zacznie, to można powiedzieć są takie przedbiegi grandowe.
AP: Tak jest. Już od poniedziałku grandzimy. Pierwszym naszym punktem jest Biblioteka Raczyńskich. Będzie tam gra mobilna połączona z wystawą specjalnie na Grandę przygotowaną przez bibliotekę. W środę mamy dwa spotkania równoległe w Bukowskim na Jeżycach oraz w Kahawie. Tam będzie też spotkanie bardzo ciekawe. Wpadło nam w ostatniej chwili. Piątek jeszcze zanim na dobre ruszy Granda mamy dwa spotkania w liceach. Chyba w czwartek mamy w kolejnym, więc naprawdę proszę oglądać nasz program, który już jest w wielu miejscach. Mamy też spotkanie w bibliotece gminnej w Rokietnicy. To będzie z kolei piątek i sobota.
JB: Czyli Granda wykracza poza granice Poznania?
AP: Tak, oczywiście. Zależy nam, żeby ci wszyscy, którzy nie mogą do nas dotrzeć z różnych powodów, też mieli szansę „pograndzić” w swoich lokalnych miejscach, w których książka jest szczególnie ważna...
JB: „Pograndzić”? Co to znaczy „pograndzić”?
AP: To znaczy spotkać się z ludźmi takimi jak my sami, którzy lubią kryminał, lubią się trochę „pobać”, którzy lubią wyzwania, którzy lubią spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy lubią poawanturować troszeczkę w tym życiu, którzy lubią pójść na spotkanie autorskie, ale którzy też lubią pójść do teatru, którzy lubią zjeść fajne rzeczy, bo mamy na przykład specjalne grandowe menu. Mamy też przedstawienie w Asz Teatrze, którzy co roku nam taki spektakl serwuje. To będzie na zakończenie Grandy w niedzielę. Więc serdecznie zapraszamy do wszystkich punktów.
JB: 11 edycja Festiwalu Granda - w zeszłym roku była ta jubileuszowa. Wróćmy na chwilę do tego, co działo się przed rokiem. To była pierwsza edycja w Starym Browarze. Festiwal troszkę przez te wszystkie lata wędrował po Poznaniu. To był i Pawilon i Hanka i Dworzec. A jak się sprawdził Stary Browar, Słodownia?
AP: Słodownia według mnie jest znakomitym miejscem. Wypróbowałyśmy go w ubiegłym roku na 10. jubileuszową naszą edycję. Postanowiliśmy na chwilę tam zacumować, ponieważ wiemy, że jest to wygodne miejsce dla tych, którzy są z Poznania, ale dla tych, którzy też dojeżdżają, czy to pociągiem, autobusem, samochodami. Jest też takim miejscem dostępnym dla każdego. Są windy dla osób, które poruszają się na wózkach. Są dwa piętra oddzielne. Można się łatwiej skupić na wykładach, na spotkaniach i jest też piętro, które chyba wszyscy, którzy u nas przynajmniej raz byli, doceniają bardzo. Czyli piętro, gdzie można kupić książki, gdzie można spotkać się twarzą w twarz i porozmawiać naprawdę o wszystkim z autorami, którzy są na Grandzie.
JB: Kupić książkę, od razu zdobyć autograf, bo też kolejki w zeszłym roku były spore.
AK: Myślę, że to co nas wyróżnia, to to, że autorzy są dostępni przez cały dzień. Oni przychodzą też pooglądać swoich kolegów po piórze, ale także są dostępni i dla czytelników.
Zatem nie trzeba czekać na koniec spotkania, na koniec panelu z autorem, ponieważ można go spotkać już znacznie wcześniej, wymienić kilka słów, zrobić zdjęcie i dostać autograf.
JB: To, co przyciąga w takich sytuacjach, to znane nazwisko. Kto będzie gwiazdą w tym roku? A może tych gwiazd jest więcej?
AK: Gwiazd jest sporo. Zaczynamy myślę od bardzo mocnego punktu, czyli od spotkania z panem Markiem Krajewskim w piątek o 16:00. W sobotę będziemy gościć Katarzynę Puzyńską. Będzie także Marcel Mos i wiele, wiele innych bardzo dużych nazwisk i bardzo dużych gwiazd w dziedzinie kryminału.
JB: Przyciągają te nazwiska?
AK: Myślę, że tak. Ludzie znają nazwiska autorów, którzy tworzą od dawna. Znają także nazwiska lokalnych pisarzy, jak na przykład Ryszarda Ćwirleja, który także będzie gościem tej edycji Grandy oraz Piotr Bojarski, który wystąpi w Stacji Sensacji w Bibliotece Raczyńskich.
AP: Myślę też, że fajnie spotkać autora, nawet jak się go nigdy wcześniej nie widziało. Ta twarz, która się potem pojawi i ta osobowość, z którą będzie można porozmawiać na tym korytarzu, może odczarować albo dodać czegoś jeszcze innego do czytania kolejnej książki tego autora. Mamy też taki punkt programu jak „gala premier”. To jest taki nasz sposób na to, żeby każdy mógł posłuchać od autora, dlaczego warto przeczytać jego książkę, która teraz wychodzi. Wiemy już po - zdaje się - siedmiu edycjach, odkąd mamy ten punkt programu, że jest to taki czas, kiedy naprawdę można kogoś na nowo polubić albo kogoś w ogóle poznać i zachwycić się. I potem te osoby mogą być naszym ulubionym pisarzem, pisarką.
JB: „Gala premier” - tu zerkam do programu - godzina 19:30 w sobotę. Lista nazwisk jest imponująca. Skąd to słowo „premiera”?
AK To różnie. To są premiery, które mają miejsce w miesiącach poprzedzających Grandę oraz w miesiącach po Grandzie, czyli w październiku. Są to młodzi autorzy, którzy dopiero zadebiutowali albo niedawno zadebiutowali, ale także mamy autorów, którzy którzy debiut mają za sobą dość dawno i już mają dość rozpoznawalne nazwisko, chociażby jak Krystian Stolarz, czy też Anna Rosenberg.
JB: Każdy powie przez kilka minut o o swojej twórczości, zachęci, tak?
AP: Każdy autor będzie miał kilka minut na to, aby zaprezentować przede wszystkim swoją książkę, ale także siebie. To jest takie dość dynamiczne wydarzenie. Tam dużo się dzieje na scenie, są dynamiczne pytania i autorzy mają swoje przysłowiowe pięć minut, aby pokazać swoją książkę, zareklamować ją i zachęcić czytelników do lektury.
JB: Radio Poznań też patronuje temu wydarzeniu. Zapowiadamy Grandę bardzo szeroko na naszej antenie. Jaka jest misja festiwalu?
AP: Naszą misją jest tak naprawdę, żeby połączyć wszystkich tych, którzy lubią kryminał albo którzy mają do niego po prostu serce. Może grandowe, czarne, ale czasem różowe, bo jak się chodzi na te spotkania, to jest wiele śmiechu i życzliwości. Oczywiście chcielibyśmy, żeby ludzie więcej czytali, dlatego promujemy wielu autorów, wiele książek. Chcemy też rozszerzyć wiedzę literacką o wykłady ekspertów, co też czynimy dzięki współpracy między innymi z Uniwersytetem SWPS i Komendą Wojewódzką Policji w Poznaniu - będziemy mieli stoisko policji. Mieliśmy parokrotnie warsztaty pisarskie i wiemy, że ich absolwenci już teraz są pisarzami.
AK: W tym roku natomiast mamy panel mentorski, w którym będzie występował początkujący pisarz, który opowie o swojej drodze do wydania książki. Będzie pani z wydawnictwa, która także jest pisarką. Będzie osoba, która tłumaczy książki, czyli ja. Będziemy opowiadać czytelnikom o naszej naszej drodze do tego, jak pracować z książką, bo nie każdy chce być autorem, który wydaje książki. Natomiast ludzie marzą także o pracy w wydawnictwie, albo o pracy z książką. Dlatego chcemy ich poprowadzić trochę za rękę, podpowiedzieć różne tropy i różne ścieżki, którymi mogą dotrzeć do celu.
Zapis rozmowy cz.2:
W Niedzielniku rozmawiamy o festiwalu Granda - to już przyszły tydzień - ale już coś się zaczyna dziać. Mówiliśmy o misji festiwalu, ale chciałbym jeszcze dopytać o o historię Grandy. Jak zrodziła się w Poznaniu, bo tych festiwali związanych ze światem kryminałów jest trochę w Wielkopolsce, ale też w całym kraju. Ten weekend to chociażby święto kryminału w Gostyniu. Ale także Piła jest takim mocnym ośrodkiem. Skąd te narodziny Grandy właśnie w Poznaniu 11 lat temu albo nawet jeszcze trochę wcześniej?
AP: Tak, tak, to było właściwie 12 lat temu. Powstała ona poniekąd z zazdrości, że wiele miejsc, takich jak wówczas Wrocław, ma swoje takie festiwale popkultury, a w Poznaniu w aż w tym zakresie miałyśmy wrażenie, że jest troszeczkę pustka i chciałyśmy zrobić coś dla poznaniaków.
Nigdy wcześniej nie miałyśmy takich doświadczeń, że robiłyśmy coś społecznego, pracowałyśmy w eventach i uznałyśmy, że to jest świetny pomysł. żeby zrobić coś dla miasta, w którym żyjemy, które kochamy. I tak powstał kryminał, bo wiemy, że wiele osób go czyta, lubi i są to ludzie młodzi, starsi, w średnim wieku, mężczyźni, kobiety i tak naprawdę łączy to różne pokolenia.
AK: Dodam, że według badań Biblioteki Narodowej pośród Polaków czytających książki kryminał cieszy się największą popularnością.
JB: Tak, właśnie książki obyczajowe. Kryminał rzeczywiście najchętniej też w bibliotece Raczyńskich takie badania robi, czasem bardziej w stronę literatury obyczajowej, czasem bardziej w stronę kryminału. A czy nie macie panie wrażenie, że kiedyś tak po macoszemu się traktowało ten gatunek literacki? To była taka książka, którą brały się do pociągu, można było przerwać w każdym momencie, nie do końca się przeżywało, nie wiem, jakiś katarsis związany z lekturą, że to była taka towarzysza książka. To pierwsze pytanie a drugie, czy to się trochę zmieniło?
AK: Wydaje mi się, że rozkwit popularności literatury kryminalnej nadszedł z popularnością kryminałów skandynawskich. Kiedy pojawiły się takie nazwiska jak Henning Mankell czy Jo Nesbo Polacy zaczęli czytać kryminały. Okazało się, że one są bardzo ciekawe, a po drugie ci panowie pisali serie kryminalne.
JB: Czyli: czytać, nie tylko brać do pociągu.
AK: Tak. Także kolekcjonować, bo wiem, że wiele osób kolekcjonuje literaturę kryminalną, trzyma na półkach i to wygląda fantastycznie na zdjęciach. Natomiast ważne jest to, że powstają teraz serie kryminalne. Mam wrażenie, że w przeszłości były to pojedyncze książki, natomiast teraz w większości powstają całe cykle. Czytelnicy czekają na swoich ulubionych bohaterów, na ich powrót.
JB: Czyli trochę tak jak w platformach streamingowych, gdzie mamy ulubione seriale, które oglądamy wieczorami. Ten sam mechanizm być może działa przy przy książkach i przy cyklach? AK: Myślę, że działa to w podobny sposób, że zżywamy się z bohaterami, chcemy im dalej towarzyszyć, chcemy śledzić ich dalsze nasze perypetie. Zazwyczaj pisarze tworzą bardzo ciekawe postacie śledczych. I mówię „śledczych” w cudzysłowie, ponieważ nie zawsze jest to policjant. Czasami jest to prywatny detektyw, czasami dziennikarz, a czasami jakaś prywatna osoba, która prowadzi śledztwo.
JB: Labirynt, hasło tegoroczne Grandy, skąd pomysł na to? Już sama nazwa Labirynt sugeruje, że musimy się przemieszczać, znaleźć drogę do czegoś, tak jak śledczy od tego pierwszego historycznego Sherlocka Holmesa musi dojść do prawdy...
AP: Tak naprawdę co roku mamy idiom. W tym roku zdecydowałyśmy się na Labirynt, choć same go nie wymyśliłyśmy. Tym razem była to podpowiedź jednego z naszych fanów, ponieważ dwa lata temu na dziewiątej edycji miałyśmy taką otwartą tablicę, gdzie każdy mógł wpisać idiom, który miałybyśmy pociągnąć i między innymi był to Labirynt. I dodam, że my nie wiemy, kto napisał. Jeżeli ta osoba nas słucha, to serdecznie pozdrawiamy.
AK: Tak i zapraszamy. Na pewno będzie jakaś nagroda za to. My do tego dopisałyśmy tak naprawdę to, co nam się z labiryntem kojarzyło.
JB: Czyli?
AK: Czyli różne drogi przez labirynt. Na przykład droga do pracy z książką i droga do pisania książek. Na przykład droga przez umysły śledczych, którzy są genialni, ponieważ są w stanie rozpracować najbardziej pokręcone plany równie genialnych przestępców. Chcemy także zajrzeć w głowy przestępców i to nie tylko w takiej formie fabularnej, ale także Dzięki pomocy naszych wykładowców z SWPS-u, którzy opowiedzą o prawdziwych sprawach kryminalnych.
AP: Dodatkowo też mamy warsztaty. Niestety muszę zmartwić słuchaczy, wszystkie wejściówki zostały w dwie bądź trzy minuty rozdane na naszej stronie.
JB: Dlaczego tak szybko?
AP: Chyba jest naprawdę taki pociąg do tych warsztatów, bo specjaliści są znakomici. Jest to od lat znana pani doktor Dorota Lorkiewicz-Muszyńska z Zakładu Medycyny Sądowej, której to warsztaty naprawdę cieszą się niesłabnącą popularnością. Mamy też prezentację pana nadkomisarza Krzysztofa Berga z poznańskiej policji pod tytułem „Badania antroposkopijne w procesie wykrywczym” i bardzo wiele osób jeszcze do dziś pisze SMS-y bądź maile, czy mogą jeszcze uczestniczyć. Wszystkie miejsca zostały wzięte. Ale liczę, że nasi uczestnicy to też są osoby poszukujące prawdy i poszukujące sensacji, więc będą wiedzieć, jak się ewentualnie można dostać na takie warsztaty poza kolejnością, natomiast oczywiście nie namawiam do żadnych występków, ale zapraszam, może ktoś nie przyjdzie i będzie można skorzystać. Będziemy też mieli warsztaty grafologiczne „Pismo niemy świadek”, a z takich już bardziej w temacie książkowym - będziemy mieli warsztaty z malowania brzegów książek. Więc te wszystkie warsztaty uzupełniają to o czym mówimy, czyli miłość do książek, miłość do kryminału, chęć pogłębienia wiedzy, tak żeby czytając kolejną książkę móc wiedzieć, aha, to jest to, o czym usłyszeliśmy na wykładach. Dobrze się autor przygotował.
JB: Te badania prowadzone na policji chociażby to jest to, co widziałem na warsztatach. Mówiliśmy o tym, że Granda wykracza poza granice Poznania, ale wykracza także poza granice Polski, bo bardzo ciekawy pisarz przyjedzie do nas z Czech.
AK: Tak, przyjedzie do nas pan Michał Sykora. W Polsce okazały się trzy książki. I wszystkie są bardzo ciekawe, bardzo wciągające i takie trochę inne, niż to, do czego przyzwyczaili nas w Polsce pisarze. Pan Michał Sikora wystąpi o 16:30 w sobotę. Spotkanie będzie tłumaczone.
JB: Jest to człowiek ze środowiska akademickiego, który w jednej ze swoich książek pisze o zamordowaniu pewnego docenta, zajmujący się naukowo także kryminałem, prawda? I dodatkowo ciekawie piszący. Pierwszy raz na Grandzie.
AK: Pierwszy raz na Grandzie pisarz z Czech. Ja jako dyrektorka literacka kryminału postanowiłam zaprosić autora z Czech, ponieważ bardzo lubię literaturę czeską. Czytam kryminały czeskie wydawane przez wydawnictwo Afera. Uznałam, że trzeba wprowadzić do Grandy jakiś powiew świeżości. Zazwyczaj pisarze zagraniczni byli albo ze Skandynawii albo z Wielkiej Brytanii.
Zapis rozmowy cz, 3:
JB: Pytanie o tegoroczną edycję Grandy... Wstęp jest oczywiście wolny. Czy warto przyjść do Słodowni Starego Browaru, żeby obcować z kryminałem, z dobrymi lekturami i z autorami, bo ich będzie kilkudziesięciu?
AP: Ostatnio nawet próbował chciałam policzyć, jak wielu będziemy mieli tych autorów i myślę, że oscylujemy w okolicy 40 bądź 50 znakomitych nazwisk.
AK: Bardzo chcemy, aby osoby, które przychodzą do nas na festiwal, odkrywały nowe nazwiska, odkrywały nowe książki i wychodziły z jakąś wiedzą. Dlatego też każdego roku zapraszamy na Grandę autorów, którzy nie są jeszcze bardzo popularni, ale zazwyczaj okazuje się tak, że kilka lat po Grandzie są już bardzo rozpoznawalni, mają na koncie mnóstwo książek, wielu fanów i nagrody literackie.
JB: No to w pierwszej edycji, jak ktoś taki mało znany był, zdobyło się autograf, to po pięciu, sześciu latach ten autograf już nabrał wartości.
AK: Na pierwszej edycji Grandy był nieznany nikomu Remigiusz Mróz.
AP: Tak, pamiętam, jak nikt nie mógł uwierzyć, co pisze ten młody człowiek, szczupły, stojący gdzieś tam z boku stoiska. Już rok później nie było to już takie oczywiste.
JB: Chciałbym zapytać o miejsca festiwalowe w tym roku to jest oczywiście Stary Browar, ale przecież wędrowaliście państwo przez Poznań. Które miejsce było takim, do którego chętnie wracacie? Czy to może był dworzec?
AP: Chyba każde z nich miało coś specjalnego. Myślę, że to pierwsze, które rozpoczęło Grande, które okazało się być sukcesem takim, że w tym roku widzimy się po raz 11. Było szczególne, oczywiście było też bardzo mroczne i też bardzo zimne. Ten kto wie to pamięta. Było to wtedy w październiku rzeczywiście bardzo zimnego weekendu 1 października. Natomiast potem i Gazownia miała coś wspaniałego. dzisiejszy Pawilon, bo było w środku bardzo ciemno, a wykłady były szczególne.
AK: W pełnym mroku były.
AP: Tak jest. Natomiast tam już się przestali się mieścić nasi fani i wydawnictwa, które przyjeżdżały z ofertą wydawniczą. Dlatego przenieśliśmy się do świeżo wyremontowanej HANKI, która służyła nam naprawdę kilka dobrych lat. W ubiegłym roku z uwagi na szczególne wydarzenie 10 edycji postanowiłyśmy zmienić na Stary Browar i na razie tu się zatrzymamy na przynajmniej na na ten rok. Zobaczymy, co przyniesie kolejny. Uważamy, tak jak wcześniej to już wspominałam, że jest to znakomite miejsce, jeśli chodzi o dostępność dla każdego. Jest też miejscem, gdzie można wyskoczyć na coś ciepłego do jedzenia, gdzie można bezpiecznie zostawić auto i nie przejmować się, że nie znajdzie się miejsca parkingowego, gdzie obok jest park i jak będzie się chciało wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza, to można to uczynić w parku. Widzimy na razie bardzo wiele plusów tej lokalizacji. Każda z nich jest wyjątkowa, każdą oglądamy - zanim zdecydujemy - dość wnikliwie, żeby znalazło się miejsce do wszystkich naszych aktywności, przede wszystkim oczywiście do spotkań, ale też do dodatków, czyli do miejsca dla na warsztaty, do miejsca na to, żeby każdy mógł kupić i poznać jakie nowe kryminały warto kupić, bo wiemy, że ludzie naprawdę przyjeżdżają z pustymi walizkami do nas, wyjeżdżają z pełnymi.
AK: To są książki z autografami. Wyjeżdżają z książkami z autografami.
JB: Mimo że czasem kolejka jest długa, bo to tak było w zeszłym roku - niektórzy musieli trochę poczekać.
AP: Tak jest. Chyba kiedyś najdłuższą kolejkę można było zamknąć w dwóch godzinach.
JB: To i tak nieźle. Jakbyśmy porównywali z czasami słusznie minionymi, to bywało gorzej...
AK: Ale to ja dodam, że to nie kolejka po książkę, tylko kolejka po autografach.
JB: Tak, Tak, oczywiście.
AP: Wiem, że niektórzy autorzy pomimo, że piszą w ilości 20, już mówią dobrze, możecie dostać, ale na jednej czy dwóch, ale potem się łamią i tak piszą na 15.
JB: Przypomniałem sobie teraz Remigiusza Mroza, który stoi oparty o ścianę w pierwszej edycji jako młody chłopak jeszcze kompletnie nieznany. A czy są inne obrazy, które jeszcze warto by przywołać?
AP: Ja pamiętam takie historie jak zapraszanie autorów na Stację Sensacje. Akurat do Liceum Świętej Marii Magdaleny, do tak zwanej Marynki, przyprowadziliśmy Roberta Małeckiego.
Jeszcze wówczas takiego pisarza na pół etatu, który pracował jako dziennikarz, ale zaczął pisać i po roku już był gwiazdą. Następną osobą był Marcel Woźniak. Śmiałam się, że za każdym razem jak idę z jakimś autorem do liceum, to po roku zostaje gwiazdą.
JB: No cała szkoła musi zacząć czytać przecież...
AP: Tak jest. I to w ogóle jest bardzo ciekawe - ta Stacja Sensacja w Marynce, która też jest mi bliska, bo jestem jej absolwentką. To jest fantastyczne miejsce, bo dzieciaki, przepraszam - młodzież licealna zadaje wspaniałe pytania, takie kompletnie nieoczywiste. I wiem, że wracają do niektórych autorów już prywatną drogą, pytając o opinię na temat swoich próbek literackich.
Jednego roku jeden z nauczycieli miał świetny projekt, kiedy pisali kryminał w jednej klasie i też ten kryminał się ukazał w wydawnictwie szkolnym. Więc to są naprawdę rzeczy, które nas bardzo budują, bo wiemy jak inspirujemy młodych też ludzi do tego, żeby pisali, czytali, żeby to nie było dla nich obojętne.
JB: Jakie są pani ulubione archetypy świata kryminału? Ja zdradzę, że to jest przewijający się też w bardzo wielu powieściach kryminalnych dziennikarz, reporter, czasem nazywany reportażystą. śledczym dziennikarskim. Właściwie w co drugiej książce taki motyw się pojawia dziennikarstwa śledczego. Gdzieś tam jakoś ten reporter czy ten dziennikarz pomaga śledztwu policyjnemu, czasem trochę przeszkadza. No różnie to bywa. A jak to jest u pań?
AK: Ja najbardziej lubię, kiedy śledztwo prowadzi osoba, która jest taka zwykła, normalna, z którą możemy się identyfikować. Raczej nie przepadam za tymi bohaterami, którzy mają mnóstwo problemów, którzy popadają w jakieś różne uzależnienia. Natomiast lubię kiedy osoba, o której czytam, jest człowiekiem, z którym mogę się utożsamiać. Tak więc nie przepadam za tymi wszystkimi na przykład skandynawskimi bohaterami, którzy zazwyczaj są z problemami.
JB: Ale u nas też jest to nagminne, prawda?
AK: No jest to nagminne. No myślę, że autorzy nie mają zbyt wielkiego pola do popisu, ponieważ no jest ograniczona liczba osób, które są w stanie poprowadzić śledztwa. Myślę, że także w komediach kryminalnych zazwyczaj są prowadzone właśnie przez osoby takie postronne, czyli na przykład starszą panią czy jakiegoś sąsiada obok i ja bardzo lubię ten archetyp, ten motyw.
AP: A ja z kolei odwrotnie niż Agnieszka. Ja lubię te charakterne osoby, nawet często różne ode mnie, ale z którymi chętnie bym się zaprzyjaźniła, bo są czasem inne. Ja akurat wymienię, bo mam naprawdę bardzo dużą słabość do Joanny Chyłki Remigiusza Mroza. Ona po przeczytaniu tej książki kolejnej, na którą zawsze bardzo czekam, ja po prostu dostaję takiego powera, jak Chyłka, więc naprawdę wtedy zdarza się, że jadę po bandzie. Natomiast lubię ten charakter taki mocny głównego bohatera. Często różne od od mojego własnego, ale może czasem mam coś w naturze takiego jak oni, nie wiem. Muszę się głębiej nad tym zastanowić.
AK: Ja też lubię, może odwrócę jeszcze i pociągnę inny wątek który jest dla mnie szalenie ważny, a myślę, że też on rozkwitł w ostatnich latach, a mianowicie cały True Crime tak zwany. Zarówno w pisaniu, ale też w podcastach, które bardzo rozkwitły w ostatnich kilku latach i których się bardzo dobrze słucha. Na platformach streamingowych to właśnie one są na pierwszych miejscach najchętniej słuchanych podcastów. Ja lubię te opowieści takie prawdziwe. Lubię fakty. I wbrew pozorom dobrze mi się przy nich zasypia.
JB: Przypomnę państwu, że rozmawiamy dzisiaj o festiwalu Granda. Główne wydarzenia to jest 19-21 września, więc przyszły weekend. Ale - jak już mówiliśmy - Granda zaczyna się już od poniedziałku. To są spotkania w różnych miejscach. Niemniej szykujemy się - my jako miłośnicy kryminału - na ten najbliższy weekend i zachęcamy, żeby przyjść do starego Browaru do Słodowni. Wstępie jest oczywiście wolny.
AP: Tak, wstęp jest wolny. Może jeszcze dodam dlaczego? Bo finansuje nas miasto Poznań i Urząd Wojewódzkiego Wielkopolskiego. Mamy też sponsora Tekstra i to są podmioty, dzięki którym państwo mogą przyjść za darmo na nasz festiwal.
AK: Zapraszamy na festiwal także z dziećmi, ponieważ w sobotę od 11:00 do 12:00 mamy warsztaty dla dzieci oraz w niedzielę mamy warsztaty dla dzieci młodszych od czterech do siedmiu lat, a później jeszcze mamy warsztaty dla dzieci od 6 do 10 lat. Także jeżeli państwo chcą skorzystać z różnych atrakcji, które są na Grandzie, można przyjść z dziećmi, którymi panie organizujące warsztaty zaopiekują się przez godzinę.
AP: Wrócę jeszcze do Stacji Sensacji i naszych gości zagranicznych, bo w ostatnim czasie dostaliśmy wiadomość, że będzie możliwe spotkanie z Bogdanem Kołomyjczukiem, ukraińskim pisarzem, który nawet napisał książkę o Poznaniu. Będzie On obecny akurat w Stacji Sensacji w Łazędze Poznańskiej w sobotę o 17:00, natomiast przyjdzie na nasz festiwal i pokręci się po korytarzach już rano w sobotę, więc serdecznie zapraszamy państwa do spotkań właśnie tych kuluarowych, bo to jest to, co wcześniej też mówiłyśmy, nas wyróżnia. Te spotkanie kuluarowe są na tyle ważne, że ludzie co roku z całej Polski przyjeżdżają na nasz festiwal, ale poznaniaków zapraszamy jeszcze bardziej.
AK: I wielu autorów przyjeżdża do nas na całe trzy dni.
JB: Zatem zapraszamy na Festiwal Granda, to będzie naprawdę kryminalny tydzień w Poznaniu. Bardzo dziękuję. Dyrektor programowa i literacka poznańskiej Grandy Agnieszka Kalus i dyrektor festiwalu Agata Pożywiłko.