DS: 17 spektakli konkursowych z całej Polski obejrzeliśmy na 65tych Kaliskich Spotkaniach Teatralnych. W centrum uwagi była gra aktorska, bo tej sztuce poświęcony jest festiwal, a nagrody nazywane są „teatralnymi Oscarami”. W rozmowie ze mną widzowie mówili, że utożsamiają się z festiwalem, że jest częścią „rytmu życia” choć ze świadomością, że to święto. Podkreślali też możliwość zapoznania się na miejscu z przedstawieniami, o których głośno jest w całym kraju i promocyjną dla Kalisza rolę wydarzenia. Według dyrektora Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego Bartosza Zaczykiewicza - fundamentem festiwalu są spotkania ze sztuką, ludźmi, z twórcami:
- Sztuka, kultura, nasz festiwal to jest taki fragment rzeczywistości, w którym możemy się schronić, przytulić jak w rodzinie i czuć się bezpiecznie. Nie ma to nic wspólnego z eskapizmem, to nie o to chodzi. Rzeczywistość nas interesuje, dopada nas i dlatego właśnie to spotkanie jest tym bardziej potrzebne.
Jury przyznało kilkanaście nagród i wyróżnień:
- Był to przegląd różnych form i różnych teatralnych światów - stwierdziła jurorka Magdalena Drab – wydaje się, że każda próba oceny jest karkołomna. Było wiele ciekawych kreacji aktorskich, a trudno nagrodzić wszystkich. Były też przedstawienia, które „stały zespołem”.
- Próbowaliśmy znaleźć taki punkt, w którym mogą się spotkać nasze gusty z oczekiwaniami publiczności - mówi juror Łukasz Drewniak - dlatego podzieliliśmy Grand Prix: jedno otrzymał zespół teatralny („Przemiany” w reż Michała Kmiecika Teatru Współczesnego we Wrocławiu), drugie aktorka z teatru w Radomiu (Izabela Brejtkop za rolę Mamy w spektaklu „Tęsknię za domem” w reżyserii Radosława B. Maciąga Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego w Radomiu).
Swoją nagrodę przyznała też publiczność. Dostał ją Szymon Mysłakowski za rolę w spektaklu „Latający Potwór Spaghetti” w reżyserii Mateusza Pakuły Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie.
(opr. AC)