Baczność! Do przysięgi!
Historycy podkreślają, że stolica Wielkopolski z racji krwawo stłumionego Poznańskiego Czerwca 1956 roku to szczególne miejsce, doświadczone komunistycznymi represjami. 60 lat temu na ulice Poznania wyszło 100 tysięcy osób, domagających się wycofania narzuconych norm pracy, obniżek cen i podwyżek płac. Protesty zostały krwawo stłumione przez władze PRL. Uczestnicy dzisiejszych obchodów będą też wspominać żołnierzy antykomunistycznego podziemia, zamęczonych w poznańskiej katowni UB.
Profesor Wojciech Roszkowski z Polskiej Akademii Nauk podkreśla, że upamiętnienie ofiar komunizmu w Polsce, pozwala wrócić do pełnego przebudowania świadomości o PRL. Ludzie, którzy temu systemowi się sprzeciwiali, także 60 lat temu w Poznaniu, nie byli szaleńcami - mówi historyk. Jak dodaje, odruch poznaniaków w 1956 roku - krótko po wojnie i okresie stalinizmu - był masowym odrzuceniem systemu komunistycznego i dlatego jest wart przypominania.
Przewodniczący Rady IPN profesor Antoni Dudek zaznacza, że ofiary reżimu PRL to nie tylko żołnierze wyklęci, ale też zwykli ludzie, tak jak uczestnicy Poznańskiego Czerwca. Historyk przypomina, że wydarzenia sprzed 60 lat pochłonęły życie w sumie 58 osób, w tym 50 osób cywilnych.
Poznańskie obchody Dnia Hołdu i Pamięci Ofiar Reżimu Komunistycznego rozpoczęły się o 11:00 od uroczystości patriotycznej w gmachu Zespołu Szkół Komunikacji im. Hipolita Cegielskiego. Następnie uczestnicy przemaszerują pod Tablicę Pamięci Ofiar Reżimu Komunistycznego, gdzie po II wojnie światowej mieścił się areszt UB.
IAR