NA ANTENIE: W środku dnia

Film, który odmieni (też) Polskę?

Publikacja: 30.10.2019 g.15:17  Aktualizacja: 31.10.2019 g.12:08 Grzegorz Ługawiak
Na ekrany polskich kin 1 listopada wchodzi film "Nieplanowane" oparty na prawdziwej historii Abby Johnson. Kobieta, pod wpływem głębokiego przeżycia, z szefowej wiodącej w USA kliniki aborcyjnej stała się zagorzałą działaczką pro-life. Według portalu Niezależna, ten "film wstrząsnął Ameryką". W Polsce na razie wstrząsnął środowiskami lewicowymi, wywołując ich wściekły atak.

Film Cary Solomon i Chucka Konzelmana powstał na podstawie bestselerowej książki Abby Johnson i Cindy Lambert odsłaniającej kulisy działania organizacji Planned Parenthoood - jednej z największych i najgłośniejszych instytucji zajmujących się aborcją. Będący częścią Gazety Wyborczej dodatek dla kobiet Wysokie Obcasy recenzję powierzył działaczkom aborcyjnym: Natalii Broniarczyk i Karolinie Więckiewicz. W rezultacie powstał artykuł kuriozalny i moim zdaniem, urągający człowieczeństwu.

Zdaniem Broniarczyk i Więckiewicz film "Nieplanowane" to "aborcyjna propaganda", która jest "stekiem kłamstw". Recenzentki Wysokich Obcasów zapewniają, że "na prośbę czytelniczek", przygotowały poradnik dla zwolenniczek aborcji "jak odpowiadać na argumenty zawarte w filmie". Najważniejszy z nich związany jest przełomowym w życiu Abby Johnson momentem, gdy asystując przy zabiegu aborcji zobaczyła na ekranie urządzenia USG płód "uciekający" przed narzędziami aborcjonisty. Według Natalii Broniarczyk i Karoliny Więckiewicz, to zdarzenie, które wywołało głęboką przemianę głównej bohaterki, jest "nierealne". Panie powołują się przy tym na... opinię ludzi wykonujących aborcję, a szczególnie niejakiej Jen Villavicencio, która przeszła równie głęboką, lecz odwrotną przemianę - z przeciwniczki aborcji stała się czołową działaczką proaborcyjną. Villavicencio uważa, że opowieść Abby Johnson jest "szczerym kłamstwem".

Recenzentki Wysokich Obcasów wspierają się także opinią American College of Obstetricians and Gynecologists, organizacji zrzeszającej lekarzy ginekologów, a utrzymującej się między innymi z datków biznesu medycznego i wspierającej działania proaborcyjne. Według tego gremium: "płód nie ma zdolności fizjologicznej do odczuwania bólu do co najmniej 24 tygodnia ciąży", czyli prawie szóstego miesiąca! Warto zauważyć, że dzieci urodzone już po 20 tygodniu ciąży są dziś zdolne do przeżycia poza łonem matki, a obecny stan wiedzy nie pozwala określić dokładnego momentu, w którym mały człowiek zaczyna czuć ból. Jak widać, dyskutując ze zwolennikami aborcji, łatwo dać się wciągnąć w rozważania w gruncie rzeczy nieistotne w kontekście pozbawiania dziecka życia i roztrząsać z powagą "dylemat", czy zabicie człowieka w stanie nieświadomości uwalnia od winy. To na marginesie.

Recenzentki-aborcjonistki demaskują twórców filmu pisząc, że nie mogły oprzeć się wrażeniu, że "chcą zostawić widzów i widzki (sic!) z wrażeniem, że aborcja to ogromny przemysł i sposób na zarabianie pieniędzy". Czy może być inaczej skoro aborcja w USA nie jest finansowana przez państwo, a w związku z tym jest droga? Panie Broniarczyk i Więckiewicz ubolewają, że na skutek "antyaborcyjnych decyzji politycznych" aborcja stała się "dobrem" elitarnym, a nie egalitarnym, jakim ich zdaniem powinna być. Względy humanitarne nie mają dla pań oczywiście żadnego znaczenia.

Kulminacją tej bezdusznej pisaniny jest kuriozalna teza postawiona przez recenzentki, że "wszystkie badania naukowe potwierdzają, że aborcja jest bezpieczna, że jest nawet bezpieczniejsza od porodu", a ponadto "była jest i będzie".

W dalszej części panie "rozwiewają mity" o powikłaniach przy zabiegach konsekwentnie oswajając czytelniczki z zabijaniem bezbronnych dzieci. Artykuł kończą wielkodusznym zapewnieniem, że obejrzały film, żeby czytelniczki Wysokich Obcasów "nie musiały tego robić". (W tym miejscu ulegnę pokusie i napiszę, że przeczytałem ich artykuł, żeby Państwo nie musieli tego robić).

Bez wątpienia film wzbudził niespotykaną wściekłość środowisk lewicowych i feministycznych. Onet w dziale "kultura" opisuje związaną z nim akcję: "Stop propagandzie! Bojkotuję>Nieplanowane<!" Według portalu oprócz Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny włączyły się w nią m.in. Wielka Koalicja za Równością i Wyborem, Fundacja Czas dialogu, Berliński Kongres Kobiet i Ogólnopolski Strajk Kobiet. Organizacje te zarzucają obrazowi, że jest "niebezpieczny i groźny na wielu poziomach, opiera się na kłamstwach oraz niewiarygodnych i nierzetelnych danych".

Organizatorzy akcji uważają także, że "film jest szkodliwy dla personelu klinik aborcyjnych" i "podprogowo zachęca do przemocy wobec nich". Co więcej, uważają, że w "Nieplanowanych" nie ma "prawdy o aborcji".

Onet przypomina, że film został objęty patronatem Episkopatu i otrzymał nagrodę Prezydenta RP Andrzeja Dudy dla "filmu, który zmienia życie". Lewicowe i feministyczne gremia nawołują, by film bojkotować. W ideologicznym szale pytają Polaków: "czy znów embriony są ważniejsze od gwałconych przez księży dzieci?"

Dlaczego film wywołuje aż taką wściekłość środowisk lewicowych? Odpowiedzią mogą być przywołane przez Onet słowa Macieja Bodasińskiego, współorganizatora akcji "Polska pod Krzyżem". Jego zdaniem, pierwszy raz w historii Polski pojawia się narzędzie, które może "zmienić sposób, w jaki dyskutujemy i rozmawiamy na temat aborcji". "Front wojny, która toczy się w Polsce, może po prostu zniknąć (...) zaczniemy mówić o tym temacie z wielkim szacunkiem, z miłością, zapraszając do tego, żeby każdy w swoim sumieniu, stojąc w prawdzie, rozeznał swój stosunek do życia dzieci nienarodzonych" - powiedział Maciej Bodasiński.

O czym jest film "Nieplanowane"? Sięgnijmy do oficjalnego opisu dystrybutora:

Jedyne, czego pragnęła Abby Johnson, to pomagać kobietom. Z tym nastawieniem już podczas studiów została wolontariuszką, a potem pracownicą jednej z klinik aborcyjnych potężnej organizacji Planned Parenthood. Głęboko wierząc w prawo kobiet do wyboru, szybko awansowała, by ostatecznie zostać jedną z najmłodszych w kraju dyrektorek korporacyjnego giganta wykonującego seryjne aborcje. Tak było do czasu, aż zobaczyła coś, co zmieniło jej życie na zawsze...

Mając to na uwadze, czy odmówicie sobie zobaczenia tego, co zobaczyła Abby?

Film "Nieplanowane" będzie pokazywany od 1 listopada w największych poznańskich kompleksach kinowych Multikina i Cinema City.

Grzegorz Ługawiak Grzegorz Ługawiak
https://radiopoznan.fm/n/Xftniw
KOMENTARZE 2
W G
Wredny 31.10.2019 godz. 08:54
Jest takie stare mądre powiedzenie "prawda boli najbardziej".
To powiedzenie jednoznacznie tłumaczy dlaczego słyszymy taki jęk i skowyt kręgów przychylnych degradacji społeczeństwa na każdym polu, bo co może być straszniejszego i podlejszego niż mordowanie własnych bezbronnych nienarodzonych dzieci!!!
Mordujemy z różnych powodów ale najczęściej z własnej wygody, dla pieniędzy, ze wstydu czy zwykłego lenistwa przed wychowaniem potomstwa. Nawet zwierzęta mają więcej rozumu i czułości dla swoich potomków.

Zbrodni nie można niczym wytłumaczyć, bo unicestwienie życia w jakiejkolwiek by nie było formie rozwoju zawsze jest morderstwem a morderstwo własnego dziecka jest najohydniejszym krokiem jakie możemy sobie wyobrazić. Wszelkie tłumaczenia tej zbrodni są jedynie hipokryzją i nieudolną próbą zagłuszenia własnego sumienia oraz istoty człowieczeństwa!
Piotr Pazucha
Pozhoga 30.10.2019 godz. 17:13
Gazeta Wyborcza jest jak wzorzec z Sevres: wzorzec kłamstwa, manipulacji i po prostu zła. Krótko mówiąc: jeżeli o GW o czymś źle pisze, to masz człowieku pewność, że to rzecz ze wszech miar dobra i godna pochwały.
A więc: do kina!

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 08:00 09:00 10:00 11:00 12:00

POLECANE W TEJ KATEGORII

@TWITTER