NA ANTENIE: Nocne rozmowy
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Siła Romantyzmu

Publikacja: 27.01.2018 g.18:36  Aktualizacja: 27.01.2018 g.08:13
Poznań
Rozmowa z prof. Elżbietą Nowicką, historykiem teatru i literatury.
elżbieta nowicka - Maciej Mazurek
/ Fot. Maciej Mazurek

Spis treści:

    Maciej Mazurek: Na początku lat 90. wielu humanistów głosiło, że nastąpił koniec tzw. romantycznego paradygmatu. Prawda to czy nie?

    Elżbieta Nowicka: Istotnie, na początku lat 90. - u progu czasu nazywanego wówczas czasem transformacji - pewną popularność zdobyło orzeczenie Marii Janion o "zmierzchu paradygmatu" romantycznego. Tu jednak pojawiają się od razu dwie kwestie. Pierwsza to nieuniknione "rozmycie" tego stwierdzenia przez częste użycia medialne. "Zmierzch paradygmatu" uzyskał w ten sposób status bon motu o mocno niejasnych konturach semantycznych (nie bardzo wiadomo, co właściwie "zmierzcha"). A po drugie, określenie to, wprost przeciwnie do swojego niejasnego statusu, znaczeniowo usztywniło się i zaczęło być używane jako autorytatywne stwierdzenie o zamknięciu znaczenia kultury romantycznej, o jej anachroniczności wobec rzeczywistości, w której - co prawda na krótko - zapanował inny dogmat, dogmat "końca historii".

    Dla romantyzmu z jego wieloperspektywicznością poznawczą, z antropologią wnikającą w niezwykle subtelne rewiry człowieczeństwa, wreszcie, z upartym uprawianiem refleksji nad historią właśnie, zdawało się, że nie ma już miejsca. Paradoks polega jednak na tym, że romantyzm scharakteryzowany tak, jak w powyższym zdaniu, nie istniał. Obiektem odsunięcia w sferę zmierzchu miała być skrajnie uproszczona, wyłącznie insurekcyjna - a przy tym aintelektualna - formuła wspólnotowego życia, uznana za nieprzystającą do warunków życia w wolności. Błąd tkwił już u samej podstawy, tj. w momencie uznania, że istnieje jakiś jeden "paradygmat", gdy tymczasem romantyzm odznaczał się wyjątkową wręcz obfitością propozycji światopoglądowych, estetycznych, wizji antropologicznych, politycznych, religijnych etc.

    Na spisanie wszystkich nieporozumień i uproszczeń nie starczyłoby przysłowiowej wołowej skóry. Należą do nich np. przekonania że romantyzm (znak ujemny) należy przeciwstawić republikanizmowi (znak dodatni), gdy tymczasem wystarczy przeczytać choćby kilka tekstów Mickiewicza, by zobaczyć kompletną nietrafność tego przeciwieństwa. Inne nieporozumienie wiąże się z mesjanizmem, traktowanym często jako uciążliwy garb, wstydliwe dziedzictwo, które w jakiś fatalny sposób napiętnowało Polaków, nie pozwalając im twórczo i racjonalnie żyć. Otóż mesjanizm nie był jakimś wyjątkowym, polskim pomysłem - jako ważny nurt myślenia o wspólnocie cechował myśl religijną i metapolityczną niemal wszystkich narodów ówczesnej Europy - a ponadto, w swoim najgłębszym nurcie, akcentował postawę aktywnego zobowiązania wobec innych, a nie - jak zwykło się sądzić - stan pasywnego ekskluzywizmu.

    Potwierdza Pani tezę o ogromnym wpływie romantyzmu na Polaków?

    Tak, choć byłabym ostrożna wobec przekonania, że ten wpływ przebiegał po linii prostej, zawsze z tym samym natężeniem. Na pewno żywotność zachowały zaszczepione przez romantyzm tendencje wolnościowe, w kształcie zbiorowym i indywidualnym, choć ich źródła sięgają koncepcji ustrojowych i antropologicznych czasów wcześniejszych, czego zresztą polscy romantycy nie ukrywali. Dzieje dwóch poprzednich stuleci, a także ich obrazy przekazane przez literaturę pokazują, że tendencje te objawiały się z nierówną siłą, niekiedy wręcz zdawały się nieobecne, "zasypane", zbędne. Czasy najnowsze pokazują fenomen eksplozji romantycznej z ducha ekspresji zbiorowości - najbardziej znanym przykładem jest Sierpień ‘80, a potem przeżycia i reakcje na stan wojenny, a jednocześnie. Przekonuje o tym np. lektura współczesnej poezji - tradycja romantyczna odzywa się w jej wariancie antropologicznym, kreślącym skomplikowany wizerunek osobowości otwartej na ekstremalne doświadczenia, często też uporczywie autorefleksyjnej, autodestrukcyjnej, egotycznej.

    Co ważne, tradycja romantyczna rzadko podlega tu apologii, częściej jest przekształcana, rozrywana, zaprzeczana. Zawsze jednak oznacza to jej żywotność. Oczywiście nie utożsamiam znaczenia tradycji romantycznej dla poety X z jakimś powszechnym jej znaczeniem dla całego społeczeństwa lub choćby jego dużej części. Tu jednak - jak już wspomniałam - zdarzają się nieoczekiwane eksplozje, wydarte spod, zdawałoby się, kompletnego zapomnienia zachowania, marzenia oraz rytuały, żywo aktualizujące romantyczne korzenie. Ich widomym znakiem jest np. pamięć, a także sam akt pamiętania i przypominania, mocno osadzone zarówno w romantycznej filozofii poznania, jak i w praktyce życia zbiorowego i i doświadczeniu indywidualnym. Jeśli więc romantyzm ma silny wpływ na Polaków, a sądzę, że tak właśnie jest, to istnieje on (tylko? aż?) jak "rzeka podziemna", która czasem daje intensywnie znać o swoim istnieniu. Zresztą metafora rzeki podziemnej pochodzi przecież od Mickiewicza…

    Jest takie przekonanie, że ten romantyzm to nie najlepsze dziedzictwo, ponieważ kształtuje ludzi oderwanych od praktycznego życia?

    A czym jest praktyczne życie? Jeśli troską o własny rozwój, o maksymalnie głębokie poznanie siebie samego i otoczenia, o przekształcanie obu w kierunku doskonalenia, to romantyzm od reguł sprzyjających sukcesowi w życiu nie odstaje. Wręcz przeciwnie, może ten sukces stymulować.

    Z czego wynika walka z tą tradycją, bo ona chyba jest faktem? 

    Zwalczanie tej tradycji wynika albo z jej niezrozumienia (to można naprawiać), albo jest, w pewnym stopniu nawet zrozumiałym, lękiem przez mickiewiczowską "rzeką podziemną". I nie mam tu na myśli tylko jej roli w życiu publicznym, rzecz dotyczy też może obawy przed odkryciem tego niepokojącego nurtu w sobie. No bo co począć z sobą, bardziej bogatym wewnętrznie, niż się myślało? To pytanie tylko pozornie jest sarkastyczne; chodzi o to, że - w wymiarze pojedynczego życia - romantyzm kreśli model osobowości bogatej, złożonej. Wystarczy wsłuchać się w szum podziemnej rzeki, która płynie w każdym.

    https://radiopoznan.fm/n/2s3h6y