Porównana została liczba bakterii znalezionych między innymi na poręczach dworców i w komunikacji miejskiej, wózkach sklepowych czy bankomatach.
Najmniej bakterii było w Łodzi - 1470. Poznań zajął ostatnie miejsce z liczbą 14 620 takich mikroorganizmów.
"Nie przywiązywałbym dużej uwagi do tych liczb" – uspokaja mikrobiolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Ryszard Koczura.
Musimy uzmysłowić sobie, że nie żyjemy w środowisku jałowym. Bakterie wokół nas były, są i będą. Kilka gatunków bakterii, które zostały przedstawione w tym raporcie, to na szczęście nie są bakterie bezwzględnie chorobotwórcze, takie jak Salmonella czy Shigella powodująca czerwonkę.
"Skoro żyjemy w dobie pandemii koronawirusa i dezynfekujemy ręce, nie ma dla nas większego zagrożenia" – dodaje Ryszard Koczura.
Badacze wykryli w próbkach także wywołującego choroby gronkowca złocistego. Jak tłumaczy mikrobiolog, jest to bakteria komensalna człowieka i nawet co druga osoba może nosić gronkowca, chociażby w nosie.
W raporcie najwięcej bakterii w Poznaniu znaleziono na poręczach dworca PKP oraz pojazdów komunikacji miejskiej.
Rzeczniczka MPK, Agnieszka Smogulecka, zapewnia jednak, że autobusy i tramwaje są codziennie dezynfekowane. Dodatkowo mieszkańcy mogą korzystać z dezynfektorów do rąk.
Nie mamy wystarczających szczegółów o miejscu i czasie pobierania próbek. Trudno oceniać nam ich wiarygodność
– komentuje rzeczniczka MPK. Z tych samych powodów równie ostrożny, co do wyciągania daleko idących wniosków z raportu jest też Ryszard Koczura.