Skąd ucieka ciepło z domów? Ekipa z kamerą termowizyjną ruszyła w teren
Współautorem podstawy programowej był profesor Grzegorz Kucharczyk. Na antenie Radia Poznań mówił, że uczniowie będą poznawać najważniejsze wydarzenia od momentu zakończenia II wojny światowej, po dziś dzień.
Gdy chodzi o Polskę i świat, układ jest klasyczny, linearny, czyli porządek chronologiczny. Trzeba pamiętać, że np. w klasach maturalnych to właściwie ten materiał z historii, jeżeli uczeń nie zdaje matury z historii, nie idzie na jakieś humanistyczne studia, on jest właściwie traktowany po macoszemu i kończyło się tak, że ta najnowsza historia była nieznana
- mówi prof. Kucharczyk.
Nowy przedmiot od września w pierwszych dwóch klasach szkoły ponadpodstawowej. Wkrótce ruszą prace nad podręcznikiem. Uczniowie dowiedzą się m.in. wszystkiego o oporze antykomunistycznym, m.in. o zasługach żołnierzy wyklętych czy roli, jaką odegrał Kościół katolicki.
Poniżej cała rozmowa w Wielkopolskim Popołudniu:
Roman Wawrzyniak: Historia i Teraźniejszość to ma być przedmiot poświęcony współczesnej historii Polski. Obserwując zakończoną już edukację mojego syna, kiedy na kolejnych etapach zaczynano od historii antycznej, starożytności - rzadko dochodząc do współczesności... Dlaczego tak późno (te zmiany)? Dlaczego 30 lat trzeba było czekać?
Prof. Grzegorz Kucharczyk: To można by parę podręczników o tym napisać. Cieszę się, że ktoś poszedł po rozum do głowy i zobaczył, że rzeczywiście ta historia najnowsza, mówimy o historii Polski i świata po 1945 roku jest niedokończona, jeśli chodzi o system edukacji.
To prawda. Zakres czasowy tego przedmiotu obejmuje 70 lat, tak?
Tak, rozpoczyna się od zakończenia II wojny, układ jest chronologiczny, w toku prac pojawiły się inne koncepcje, ale dobrze, że zwyciężyło realistyczne podejście, bo nie każdy uczeń jest olimpijczykiem i nie każdy nauczyciel jest wychowawcą olimpijczyków, więc lepiej dać klasyczny układ chronologiczny, ale uwzględniając takie rzeczy, które niestety, w realiach szkoły uciekały. Na przykład w klasach maturalnych to materiał z historii, jeżeli uczeń nie zdaje z tego matury, jest traktowany po macoszemu.
Dokładnie, dlatego zacząłem od tamtego pytania. W projekcie podstawy programowej czytamy, że celem jest nabycie przez ucznia rzetelnej wiedzy o najważniejszych przemianach kulturowych, politycznych, społecznych i gospodarczych w Polsce i na świecie po 1945 roku do czasów współczesnych. Co znalazło się w podstawie programowej?
Zwrócenie uwagi na długą historię oporu Polaków przeciwko komunizmowi, zbrojne powstanie żołnierzy niezłomnych po 1945 roku, opór, którym było istnienie Kościoła. W Poznaniu 1956 roku ludzie nie tylko domagali się chleba, ale też uwolnienia prymasa Wyszyńskiego, powrotu katechezy do szkół i wycofania sowietów z Polski. To aspekt, który często ginął, np. kwestia obchodów Millenijnych w 1966 roku, czy też ciągle zapominana rola Kościoła po 13 grudnia 1981 roku, który był otwarty zarówno dla wierzących, jak i niewierzących, nawet dla tych, którzy po 1989 roku mówili, żeby Kościół nie mieszał się do polityki.
Jeśli chodzi np. o Okrągły Stół - jak ten podręcznik będzie to opisywał?
Oczywiście jest tam o tym mowa. Pojawiły się doniesienia medialne, że w nowej podstawie, że nie rok 1989 a 1991 jest wskazywany jako przełom. Przypomnijmy, rok 1991 to są pierwsze wolne wybory - wtedy były pierwsze całkowicie wolne wybory w Polsce. To jest szczęśliwa data, bo upadek Związku Sowieckiego. Pewne kwestie są w podręczniku uporządkowane, ale nic nie jest pomijane, także postać Lecha Wałęsy jest.
Czego dowiedzą się uczniowie o Lechu Wałęsie czy Wojciechu Jaruzelskim?
Na pewno nie dowiedzą się o Jaruzelskim, że był wielkim polskim patriotą, pragnę uspokoić, a o Lechu Wałęsie dowiedzą się, że miał ciemne karty w swojej biografii i miał te jaśniejsze karty, ale także, że wielki ruch narodowy Solidarności nie był dziełem jednego człowieka, tylko wielu milionów, które chciały wolności.
Pan profesor wspominał o oporze, którego wielu nie chciało zauważyć przez lata w podręcznikach historii, ale ten opór można zaobserwować jeszcze przed wydaniem podręczników także dzisiaj wśród polityków. Dlaczego tak bardzo tego przedmiotu obawia się lewicowa Koalicja Obywatelska?
Wielki polski historyk - Szujski - w XIX wieku powiedział tak: "Fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki" i odwrotnie: "Prawdziwa historia jest mistrzynią prawdziwej polityki". Dla niektórych historia jest narzędziem do uprawiania niewłaściwej polityki. Jest oderwana od rzeczywistości i służy celom politycznym. Praca nad nowych przedmiotem, nad podstawami programowymi - wystrzegaliśmy się jak ognia właśnie takiego ideologicznego ujęcia, tylko chodziło o to, żeby dać uczniom szanse, aby poznali tę rzeczywistość, w której się poruszamy, także jeżeli chodzi o świat.
Panie profesorze, dwa przykłady, które mnie wbiły w ziemię. Poseł Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej, choć nie wiem, czy ta partia jeszcze w ogóle istnieje, ale o zespole pracującym nad podstawą programową mówi tak: "To ludzie, którzy nie powinni zbliżać się do wychowywania młodzieży i kształtowania jej poglądów". Natomiast na przykład pani poseł Katarzyna Szumilas z Platformy Obywatelskiej mówi tak, że: "Składy grup opracowujących podstawę programową to osoby o skrajnych poglądach, przeciwni Unii Europejskiej, przeciwni gender, równości kobiet i mężczyzn". Jak pan profesor się odniesie do tego typu argumentów? Nie wiem, czy to są argumenty w ogóle.
Cytaty pochodzą ze słownika propagandy, a nie rzeczowego odniesienia się do składu zespołu, który grupował dydaktyków.
Ale są wypowiadane np. przez TVN.
Po to są mówione, żeby były powielane. Był taki mistrz propagandy, który mówił, że kłamstwo powtarzane tysiąckrotnie staje się prawdą, nie będę cytował jego nazwiska, ale domyślamy się, o kim mowa. Mogę powiedzieć o sobie - jestem autorem podręczników do gimnazjów dopuszczonych do szkół w czasie rządów SLD i PO. Stopnie i tytuły naukowe robiłem, kiedy rządziła Platforma i SLD, profesurę odbierałem z rąk Bronisława Komorowskiego. Jako żywo nie jestem pisowskim profesorem.
A jak wygląda, panie profesorze, dalsza procedura pracy nad zawartością programową? I podręczników, bo to jest kwestia wydania podręczników.
Procedura jest taka, my nie układaliśmy podręczników, my układaliśmy podstawy programowe, czyli pewne ramy. Te ramy będą teraz wypełnione przez autorów podręczników. To jest następny krok po konsultacjach, tak zwanych społecznych. Pisanie podręczników tak, aby zgodnie z planem ministerstwa nowy przedmiot wszedł do szkół 1 września 2022 roku.
Czy pół roku to nie będzie zbyt mało czasu?
Wydaje mi się, że nie. Mówimy o okresie od 1945 roku, wiem, że to jest dużo faktografii, osób i wydarzeń, ale to nie jest rzecz, która przekracza możliwości wybitnych autorów podręczników, historyków, którzy w tej materii są czynni od lat.
Założenia ministerstwa są takie, że od przyszłego roku przedmiot ma zacząć obowiązywać. To realne?
Jest. Bardzo dobrze, że ma obowiązywać w szkołach ponadpodstawowych, w pierwszych dwóch klasach. Ma obowiązywać wszystkich. Znika WOS na poziomie podstawowym, zostaje na poziomie rozszerzonym, aby każdy uczeń miał możliwość dostępu do wiedzy, co działo się w Polsce i na świecie po 1945 roku.
Czego by pan życzył Wielkopolanom, Polakom - jako niezależny historyk?
Teraz, w ten piękny czas - błogosławionych świąt, pełnych radości i pokoju, oderwania się od jarmarcznego zgiełku i skoncentrowania się na Tym, który teraz, w tych dniach do nas przychodzi.