NA ANTENIE: Aksamitny jazz

J. Pucek: Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Publikacja: 18.06.2019 g.10:16  Aktualizacja: 18.06.2019 g.17:45 Łukasz Kaźmierczak
Pyta Jarosław Pucek w odpowiedzi na raport o stanie miasta opublikowany przez władze Poznania. Dziś dokument będzie przedmiotem debaty podczas sesji rady miasta.
jarosław pucek kluczowy temat
/ Fot.

Sam Pucek, niedawny kontrkandydat Jacka Jaśkowiaka w wyborach samorządowych, krytykuje magistrat m.in. za rażąco niski poziom wydatków na inwestycje.

- Proszę sobie wyobrazić, ze w 2017 i w 2018 roku myśmy na inwestycje wydali mniej niż w 2006 roku. Plan budżetu na 2018 roku zakładał prawie 900 milionów na inwestycje. Wydano niespełna pięćset. Nigdy tak źle nie było jeśli chodzi o wykonanie budżetu w zakresie wydatków majątkowych w stosunku do jego planu. O co chodzi miastu? Przecież nie można kopać się z koniem, bo ceny nie spadną. Trzeba się zastanowić, czy czasem nie lepiej jest dołożyć i wyłonić tego wykonawcę, dlatego, że nie jest powiedziane, że za pół roku będzie taniej - mówił.

Jarosław Pucek krytykował także niezrealizowane obietnice prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Przypomniał m.in. że w 2018 roku prezydent deklarował, że do 2024 roku zbuduje 7 tys. mieszkań. Jak wskazywał Pucek, do tej pory miasto nie przedstawiło jakiegokolwiek harmonogramu prac nad tym programem.

Ł.K  Łukasz Kaźmierczak, kłaniam się Państwu we wtorkowy poranek. W naszym studiu dziś dawno niesłyszany na naszej antenie Jarosław Pucek - kandydat na prezydenta Poznania w ostatnich wyborach samorządowych.

J.P   Dzień dobry, kłaniam się.

Dziś sesja rady miasta, głosowanie nad absolutorium jest czymś zwykłym, ale do tego dochodzi debata nad stanem miasta, a także po raz pierwszy - zgodnie z nowymi wymogami, głosowanie nad votum zaufania dla prezydenta. Ja liczę na takie Pańskie spojrzenie z boku jako człowieka z dala od bieżącej polityki. Chyba, że coś się zmieniło i o tym nic nie wiem.

Jestem poza polityką i na razie nie narzekam, ale to nie znaczy, że nie obserwuję tego, co dzieje się w mieście.

Zauważyłem i dlatego ośmieliłem się Pana wykorzystać. Zatem porecenzujmy. Nie pytam o wyniki głosowania, bo je możemy sobie już wpisać - to jest pewne, Pan nie ma chyba złudzeń. Czytał Pan raport o stanie miasta?

Nie czytam tych dokumentów, ponieważ one mają duży walor propagandowy, ja lubię sam sobie wyszukiwać te dane - tym bardziej, że to jest bardzo proste w dobie Internetu. Wczoraj zrobiłem sobie takie zestawienie odnośnie wydatków majątkowych - to nie jest oczywiście najważniejszy i jedyny wskaźnik budżetowy, ale on pokazuje, ile wydajemy na inwestycje. I okazuje się, że jest naprawdę kiepsko. Oczywiście będziemy słyszeć różne rzeczy; dzisiaj czy jutro w prasie - niestety też jest tak, że media czasem nie potrafią krytycznie do tego podejść. Jednak wskaźniki, które można sobie szybko sprawdzić pokazują, że jest naprawdę słabo - poziom wydatków na inwestycje jest zatrważająco niski. Proszę sobie wyobrazić, że w 2017 i 2018 roku myśmy na inwestycje wydali mniej niż w 2006.

Podobno rynek się pogorszył.

Ja zawsze lubię odpowiadać liczbami na liczby. W latach 2008 - 2011 mamy istotny wzrost wydatków majątkowych - oczywiście to było przed EURO, ale pamiętamy, że to była typowa górka, bum inwestycyjny, ceny rosły. Jeżeli sprawdzimy ceny budowy metra kwadratowego mieszkań, to między rokiem 2006 a 2011 ten koszt wzrósł do ponad 4 tysięcy złotych. W związku z czym też mieliśmy z tym do czynienia, a wydaliśmy z budżetu 945 milionów, jeżeli chodzi o rekordowy rok 2011, wcześniej 870 milionów, a w zeszłym roku wydano niespełna 500.

Miasto ma swoje tłumaczenie. Mówi, że nie ma wykonawców; kapryszą, odchodzą, zrywają umowy.

Nie można do tego tak podchodzić. Należy się zastanowić - jeżeli ceny rosną czy nie lepiej jest dołożyć i wyłonić tego wykonawcę, dlatego, że nie jest powiedziane, że za pół roku będzie taniej. Takim przykładem jest ulica Folwarczna - w tej chwili realizowana. Ona została po raz pierwszy wpisana do Wieloletniej Prognozy Finansowej w 2015 roku i miała kosztować 10 milionów złotych, poprzez przedłużające się procedury dzisiaj zapłacimy za nią 33 miliony złotych.

Czyli lepiej zapłacić więcej i od razu, bo to i tak wyjdzie taniej?

Ostatecznie tak. Ja nie chcę przesądzić, bo generalizowanie też nie jest dobre, natomiast fakt, że gdyby była sytuacja, że może nie ma wykonawców jest nieco inne od tej, że ceny rosną.

Nie ma kompilacji tych dwóch?

Właśnie nie, bo oferty są, tylko np. po raz kolejny jest odkładana pływalnia na os. Zwycięstwa. Ona miała kosztować 14 milionów, a oferty są na 22 miliony złotych. Nie rozstrzygnięto przetargu...
Natomiast Miasto się upiera, że będzie robili w tej cenie i koniec?

 Miasto z kolei chwali się tym, że dzięki temu jest mniej zadłużone.

Jeżeli chce Pan jechać na wakacje i brakuje Panu 2 tysiące złotych, żeby były one naprawdę super, ale ostatecznie Pan nie jedzie na te wakacje, nie bierze tych 2 tysięcy kredytu, bo nie ma potrzeby. Jeżeli nie ma wydatków, to nie ma kredytu. Proszę spojrzeć na jeszcze jeden wskaźnik, to nie jest tylko kwestia tego, ile wydajemy, ale ile nie wydajemy. Plan budżetu na 2018 rok zakładał prawie 900 milionów na inwestycje, wydano niespełna 500. Nigdy nie było tak źle, jeżeli chodzi o wykonanie budżetu w zakresie majątkowym w stosunku do tego planu.

Do tego dochodzi to, że mamy perspektywę unijną. Czy wchodzimy jeszcze w ogóle w jakieś inwestycje?

Jeżeli spojrzymy sobie na ostatnie kadencje - już nawet nie lata, to jest to najgorsza kadencja, jeżeli chodzi o poziom wydatków majątkowych. W sytuacji, kiedy mamy kończącą się perspektywę finansową to robi się kłopot, ale to jest dokładnie to o czym myśmy mówili w kampanii wyborczej. To znaczy, że miasto nie realizuje projektów z funduszy unijnych. Nie ma tych projektów, dlaczego? Dlatego, że podjęto decyzję, żeby zrobić rewolucję i wywalić wszystkie inwestycje. I co się stało? Otóż ostatnim dużym rokiem, kiedy mieliśmy 770 milionów wydatków majątkowych jest 2015 rok. To jest rok, kiedy były kończone duże inwestycje za poprzedników. Obecnie ich nie ma.

Miasto mówi, że za to robi bardzo dużo małych, drobnych inwestycji, które przekładają się na bezpośrednie życie mieszkańców.

Tak jest - zgoda, ale jeżeli Pan mówi tak: "kupię dwa samochody za 100 tysięcy złotych", a ktoś mówi: "czyli ma Pan 200 tysięcy. Wie Pan co, może lepiej kupić 10 używanych za 20 tysięcy, ale pieniędzy ma Pan tyle samo". To znaczy, że jeżeli wykonaliśmy 55 procent z tego, co sobie zaplanowaliśmy i relatywnie wydajemy coraz mniej, to nikt nie może powiedzieć, że robimy przez to więcej - przecież to się nie zgadza. Nie kupiliśmy 20 samochodów czy tych 10 po 20 tysięcy.

Ja sobie takie ładne pytanie przygotowałem, ale w świetle tej przedmowy to właściwie ja nie wiem czy Pan już nie odpowiedział na nie. Mamy grubo ponad 200 dni drugiej kadencji prezydenta Jacka Jaśkowiaka - z reguły recenzuje się po 100 dniach, natomiast jeszcze dokładamy na górkę jeszcze sto z kawałkiem drugiej kadencji prezydenta Jacka Jaśkowiaka. To jest o tyle ważne, że prezydent już niczego nie musi, on tylko może.
Wszyscy się do tego przyzwyczaili, a ja nie. Ja uważam, że jeżeli bedzie trzeba i partia wezwie swojego prezydenta Jaśkowiaka, to wystartuje jeszcze do jednej kadencji - chyba, że nie będzie chciał, co jest oczywiście całkiem możliwe.

Ma Pan takie informacje?

Nie, to jest czysta spekulacja. Dwie rzeczy takie dość symptomatyczne, bliskie mojemu sercu, czyli polityka mieszkaniowa - w 2018 roku w styczniu pan prezydent Jaśkowiak zapowiedział, że do 2024 roku zbuduje 7 tysięcy mieszkań. Mówi to, jednocześnie przepraszając, że nie wybuduje 4 tysięcy mieszkań w swojej pierwszej kadencji. Czy widział Pan jakikolwiek harmonogram prac nad tym programem? Ja nie. To jest jakby pierwsza rzecz, druga rzecz to tramwaj na Naramowice w części od Wilczaka do Garbar - to też był taki duży temat w kampanii wyborczej i okazuje się, że pojawia się jakaś grafika, która pokazuje przebieg tej trasy. Ja niestety nie mogłem dotrzeć, a bardzo żałuję, bo tramwaj na Naramowice to też mój taki konik, natomiast czytałem uważnie relacje osób, które były - nie tylko tych medialnych i one mówiły tak: "To w zasadzie była taka robótka ręczna, którędy ten tramwaj w ogóle może przejeżdżać, nie ma żadnych koncepcji co do ostatecznego przebiegu". Nawet nie potrafiono odpowiedzieć na konkretne pytania.

A znajdzie Pan jakiś pozytyw tej kadencji?

Moją rolą nie jest chwalenie prezydenta. Prezydent świetnie sam to robi - z nadmiarem, w związku z czym my powinniśmy dla równowagi pokazywać te złe rzeczy.

To zapytam inaczej, czy w obecnym kształcie Rady Miasta jest w ogóle możliwa dyskusja o stanie miasta?

Nie.

Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że spór polityczny jest tak daleko posunięty, że Platforma za wszelką cenę będzie bronić dokonań prezydenta, a jego słabości pudrować, PiS oczywiście będzie to wykorzystywał. Problemem jest (przepraszam tu wszystkich kolegów, którzy są radnymi) jakość Rady Miasta. Jeżeli chodzi o stronę merytoryczną nie jest lepsza niż kiedyś.

Nie ma komu recenzować?

Doświadczonych radnych już nie ma. To zadanie - zestawienie dokumentów dostępnych w Internecie zajęło mi pół godziny, czy ktoś się o coś takiego pokusi? Wątpię, ale dlatego fajnie, że mogliśmy sobie porozmawiać.

Być może dzisiaj to się wydarzy dlatego, że po raz pierwszy mieszkańcy mogą wziąć udział w tej debacie, zadać pytanie. Z tego co wiem będą 3 osoby, które zostały wyłonione. Gdyby Pan miał taką możliwość, jakie by Pan zadał pytanie Jackowi Jaśkowiakowi? Jedno konkretne.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Liczby są bezwzględne, nie kłamią, to są obiektywne rzeczy, nad którymi możemy dyskutować; dlaczego tak się stało. Pewnie są jakieś powody, ale liczby pokazują, że jest coraz gorzej, nie jest lepiej i jeżeli byłoby nas wszystkich stać na merytoryczną dyskusję o mieście to byłoby dobre dla wszystkich, również dla prezydenta dlatego, że popadanie w samouwielbienie nigdy nie robi dobrze. Oczywiście prezydent z Platformy w Poznaniu czy ktokolwiek z Platformy będzie miał zawsze handicap - jednak prezydent Jaśkowiak w ubiegłym roku wygrał wybory w pierwszej turze i ma bardzo silny mandat społeczny.

To jest też jeden z argumentów, na który powołują się autorzy raportu, mówiąc, że właściwie to votum zaufania to prezydent uzyskał przy urnie wyborczej.

Tak, ale myślę, że wzielibyśmy kogokolwiek, kto dostałby szyld Platformy to by te wybory wygrał, więc to nie tyle jest dokonanie Jacka Jaśkowiaka. Jednak Jacek Jaśkowiak ma ten silny mandat i tego nie można mu odmówić. Ja nie przykładam za bardzo uwagi do tego, że to taka świetna robota. Taka jest koniunktura ogólnopolska, widzieliśmy co działo się w wyborach, sam tego doświadczyłem.

Chyba trochę przez Pana przemawia własny wynik.

Może tak, ale obiektywnie tak było. Nie da się ukryć, że jeszcze żaden prezydent u nas w pierwszej turze nie wygrał. Jacek Jaśkowiak wygrał i jeszcze raz to podkreślę - ma ten silny mandat, tylko pytanie czy to jest jego zasługa. Ja uważam, że nie.

Jarosław Pucek do niedawna kandydat na prezydenta Poznania, uważny recenzent poczynań władz miasta był gościem porannej rozmowy.

Bardzo Państwu dziękuję, kłaniam się.

Łukasz Kaźmierczak
https://radiopoznan.fm/n/4Ch4NQ
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 13:00 15:00 16:00 17:00 18:00

@TWITTER