NA ANTENIE: 23 05 Franek na dokladke 35 cz 3/

K. Kaźmierczak: Sprawa Ziętary została wyjaśniona z całą brutalnością, z całą tragiczną stroną

Publikacja: 02.12.2019 g.10:12  Aktualizacja: 02.12.2019 g.10:44
Krzysztof Kaźmierczak - dziennikarz poznańskiej Telewizji Polskiej, współautor książki "Sprawa Ziętary. Zbrodnia i klęska państwa", który od lat zajmuje się sprawą zabójstwa poznańskiego dziennikarza - był gościem porannej rozmowy Radia Poznań "Kluczowy Temat".
Krzysztof Kaźmierczak - http://festiwal-granda.pl
Fot. http://festiwal-granda.pl

Rozmawiał z nim Piotr Tomczyk. Tematem rozmowy była decyzja prokuratury, która umorzyła śledztwo w sprawie zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary z powodu niewykrycia sprawców.

Piotr Tomczyk: Zaskoczyła pana decyzja prokuratury?

Krzysztof Kaźmierczak: Decyzja zupełnie mnie nie zaskoczyła, spodziewałem się jej właściwie od samego początku podjęcia tego wątku. Ja tutaj sprecyzuję, że jest to jeden z wątków tej sprawy, dotyczący już samej realizacji konkretnego czynu, już samego zabójstwa Jarka Ziętary. Jak wiemy z zeznań świadków, relacji, które pojawiają się też w trakcie procesów, które w dwóch pozostałych wątkach trwają przed sądem w Poznaniu, po prostu po porwaniu Jarka, po kilku dniach tortur zdecydowano, żeby go zabić i tutaj jeden z tych ludzi, którzy brali udział w tej zbrodni zadał śmiertelny cios Jarkowi. Chodziło o tego człowieka, o tym człowieku wiadomo od dawna, właściwie od samego początku tego śledztwa, że ten człowiek już nie żyje. Był to rosyjski mafioso, jakiś człowiek ze służb specjalnych sowieckich, który potem pracował dla mafii. Ten człowiek miał ostatecznie zabić Jarka. Jego rysopis był publikowany z resztą i było wiadomo, że ten człowiek zginął w jakiś porachunkach, więc nie można było tej sprawy zakończyć aktem oskarżenia, bo przecież sam człowiek, który był w zainteresowaniu tutaj, nie żyje.

Minęło już ponad 27 lat od śmierci Jarosława Ziętary. Co dziś wiemy na pewno?

Wiadomo właściwie prawie wszystko. Wiadomo, dlaczego został zabity. Wiadomo, że zajmował się ogromną aferą przemytniczą, afera, która nigdy nie wyszła na jaw, ponieważ bandyci, gdy dowiedzieli się, że Jarosław Ziętara prowadzi swoje dziennikarskie śledztwo i że jest na tropie, że chce ujawnić te okoliczności, postanowili go zabić, skutecznie zamknąć mu usta. Wiadomo, jakie osoby były w to zamieszane, kto tutaj na tym biznesie, w tej szarej czy czarnej strefie miał skorzystać. Wiadomo też, jacy ludzie brali udział w tym porwaniu, kto podżegał do tej zbrodni. Właściwie wszystko jest wiadomo, tylko to się tak ciężko przedostaje do opinii publicznej. Z tych 27 lat to właściwie większość tego czasu, to właściwie nic się nie działo albo była dezinformacja, a do ludzi przedostawała się informacja, że to jakieś dziwne zaginięcie, żadne przestępstwo, nie wiadomo, czy ten Ziętara żyje czy nie i to pokutuje do dziś - takie przekonanie, że to niewyjaśniona, zagadkowa sprawa. Ona jest wyjaśniona z całą brutalnością, z całą tragiczną stroną.

Ale zwłoki nie zostały znalezione. Dlaczego?

Od początku bandyci, gdy przygotowywali tę zbrodnię, to nie była taka zbrodni: no to go zabijemy dzisiaj, to była planowana od dłuższego czasu, przygotowano mundury policjantów. Jarka porwano udając, że są to policjanci, którzy go do radiowozu proszą w jakiejś sprawie i zaplanowano wtedy, że trzeba zlikwidować zwłoki. Zwłoki są zawsze podstawowym dowodem zbrodni, właśnie najczęściej zabójcy wpadają przez to, że znajduje się zwłoki, na tych zwłokach są różne dowody. Zwłoki są bardzo istotnym elementem dowodowym przeciwko sprawcom, więc zaplanowano, że się tych zwłok pozbędą i zostały one rozpuszczone w kwasie tak, żeby nie było tego najważniejszego dowodu zbrodni.

A skąd brały się te pogłoski o wyjeździe Jarosława Ziętary za granicę, że ktoś go widział. Skąd te informacje pochodziły?

Te czasy, gdy doszło do porwania i zabójstwa Jarka, to był początek lat 90, okres transformacji ustrojowej. Były to czasy bardzo może ciekawe w historii Polski, ale zarazem miały też ponurą swoją stronę. Bandyci, ludzie, którzy brali udział w tej zbrodni, mieli różnego rodzaju powiązania, wynikające jeszcze z powiązań z dawnymi służbami. Jeden z oskarżonych to człowiek, który był i funkcjonariuszem SB i był potem współpracownikiem służb. Wśród tych ludzi byli funkcjonariusze SB, którzy pracowali dla bandytów i po prostu oni w pośredni sposób wpływali na to śledztwo. Po prostu powodowali, że nie chciano tej sprawy wyjaśnić od samego początku.

W poznańskim Sądzie Okręgowym wciąż toczy się proces przeciwko byłemu senatorowi Aleksandrowi Gawronikowi, który jest oskarżony o nakłanianie byłych ochroniarzy firmy Elektromis do porwania i zabicia Jarosława Ziętary. Czy z tego postępowania wynika coś ważnego?

Tak, w tym postępowaniu wyszły liczne tragiczne, straszne okoliczności zarówno związane z tą zbrodnią, jak i z tamtym czasem, powiązaniami, wpływami też na funkcjonowanie różnego rodzaju instytucji. Ten proces dostarcza wiedzy źródłowej o tym, jak wyglądały te czasy transformacji. Proces generalnie zmierza - myślę - w kierunku skazania, ponieważ - wprawdzie jest to sprawa poszlakowa - natomiast tych okoliczności wskazujących na to, że do tej zbrodni doszło właśnie z udziałem i tego oskarżonego i też w drugim wątku, który trwa w procesie, jest po prostu tyle, że myślę, że będzie to wyrok skazujący.

Na razie jednak możemy mówić o całkowitej bezkarności sprawców morderstwa. Jaka jest przyczyna?

Bezkarności w sensie, że są to ludzie, którzy chodzą wolni, że oskarżeni chodzą wolni, że początkowo ich aresztowano tymczasowo, potem ich zwolniono. Ja bym tego nie traktował jako bezkarność, ale jako dowód słabości naszego systemu generalnie, że w sprawach tak poważnych ludzie korzystają w pełni z życia - oskarżeni w tak poważnych sprawach, a tymczasem w znacznie mniejszych sprawach, jakieś wypadki drogowe i tak dalej, gdzie przestępstwo nie zostało popełnione z woli tej osoby, są areszty. Jest tu pewna taka dysproporcja i może zdziwienie, że w sprawie tak poważnej zbrodni, ludzie odpowiadają z wolnej stopy.

Dlaczego ta zbrodnia jest tak ważna dla nas, dla naszego państwa?

Jarosław Ziętara to jest jedyny w powojennej i raczej też przedwojennej historii Polski dziennikarz, którego zabito na zlecenie, w celu uniemożliwienia opublikowania mu efektów jego śledztwa dziennikarskiego. W krajach demokratycznych zabijanie dziennikarzy jest to zbrodnia najwyższej rangi, zasługująca na największe potępienie, która powinna być tropiona, wyjaśniana do bólu. Niestety przez tyle lat nie robiono w tej sprawie nic, dopiero od niewielu lat w tej sprawie robi się to, co powinno się robić do samego początku.

Czy kiedykolwiek dowiemy się wszystkiego na temat morderstwa Jarosława Ziętary?

Jedyna sfera, w której nie wiadomo do końca, to jest pewien udział niektórych osób, które pojawiają się w tej sprawie jako świadkowie, a tymczasem inni świadkowie mówią o nich jako o osobach, które były mocno zaangażowane w przygotowania do tej zbrodni. Ja czekam, kiedy ci ludzie także otrzymają zarzuty i staną przed sądem.

https://radiopoznan.fm/n/dkmtot
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 15:00 16:00 17:00 20:00 21:00

@TWITTER