NA ANTENIE: SET FIRE TO THE RAIN/ADELE

K. Ueberhan: W Poznaniu walczymy o dwa mandaty

Publikacja: 04.09.2019 g.14:45  Aktualizacja: 04.09.2019 g.14:55 Łukasz Kaźmierczak
Gościem "Kluczowego Tematu" była Katarzyna Ueberhan - jedynka na wielkopolskiej liście lewicy.
Katarzyna Ueberhan - Wojtek Wardejn
Fot. Wojtek Wardejn

Ł.K. Udało Wam się zarejestrować listy, ale ptaszki ćwierkały, że nie było łatwo. Tak naprawdę niewielką górkę mieliście - 5300 podpisów. To na styk.

K.U. 5400, ale wymagana liczba podpisów to 5 tysięcy i za każdy złożony podpis bardzo chciałabym podziękować.

Dla mnie to jest trochę taki dowód, że ten entuzjazm, który przy powstawaniu partii Wiosna był widoczny w szeregach lewicowych, opadł. Ludzie mimo wszystko niechętnie to podpisywali. Pytam czy nie wynika to trochę z aliansu z SLD - bardzo krytykowaliście dotychczasową lewicę i wielu działaczy Wiosny w tym momencie wysiadło na przystanku "Sojusz Lewicy Demokratycznej" z tego wspólnego pociągu.

Jesteśmy koalicją trzech partii: SLD, Razem i Wiosny, nie jest to łatwa koalicja chociażby dlatego, że są to trzy różne organizacje, które mają różną historię, różne doświadczenie, różną strukturę i różny sposób funkcjonowania.

Tylko tak strasznie krytykowaliście lewicę postkomunistyczną.

Jesteśmy na etapie docierania się, ale ludzie lewicy są otwarci i ja wierzę w to i też wiem z własnego doświadczenia życiowego, że tam, gdzie się spieramy, wypracowujemy najlepsze możliwe rozwiązania.

Pytam o te odejścia, bo szczególnie na południu Wielkopolski - Kalina Michocka, ważna działaczka Wiosny z okręgu Kalisz-Leszno, Mikołaj Pancewicz - to byli kandydaci Wiosny w Eurowyborach. Oni mówią, że Wiosna okazała się najbardziej patologiczną partią w tej koalicji, która powstała. To są cytaty z działaczy Wiosny.

Przykro mi czytać i słuchać takich słów, ale rozumiem, że one były wypowiedziane w emocjach jakiś czas temu. Niestety przy koalicji jest tak, że tych miejsc na listach zostaje mniej dla działaczy, bo musimy to rozdzielić na trzy organizacje i jest też tak, że nie każdy ma szansę na to miejsce, na które może wcześniej liczył. Gdyby partia Wiosna szła oddzielnie wyglądałoby to inaczej, a tak podział miejsc jest uzależniony tą koalicją i ustaleniami z koalicjantami.

Ale czy to nie jest trochę tak, że łamiecie Wasze główne programowe założenia, mówicie np. o deglomeracji - to jeden ze sztandarowych postulatów Wiosny, z którym szliście już do Eurowyborów. Kalina Michocka, była już działaczka, która brała udział w tworzeniu programu mówi, że drugie miejsce zostało przywiezione w teczce przez Roberta Biedronia, (w Kaliszu jego asystent Patryk Janczewski będzie na drugim miejscu), pyta: jaka to jest deglomeracja, skoro przenosi się spadochroniarzy z Warszawy, a nie docenia się lokalnych struktur.

Na drugim miejscu z ramienia Wiosny jest w tej chwili chłopak z Leszna Marek Mazur.

Czyli się pozmieniało? Ale mleko się rozlało, Kalina Michocka odeszła, mówi, że jest dużo miejsc, gdzie ci asystenci...

Myślę, że w tym trudnym okresie układania list i powstawania koalicji - to był bardzo emocjonalny moment, trzeba było poczekać chwilę, czasami po prostu wystarczy nieco cierpliwości i sprawy układają się tak jak powinny.

Będę jeszcze pytał o personalia dotyczące Wiosny, od wczoraj krążą maile wśród dziennikarzy poznańskich, między innymi takie, które zarzucają mobbing w "Przedwiośniu" - to jest stowarzyszenie, które grupuje młodzieżówkę Wiosny. Pani podobno nie reaguje na te przypadki mobbingu.

To jest jakieś przekłamanie, ponieważ do mnie żadne doniesienia o tego typu sytuacji nie trafiły.

Pani nic nie wiedziała na ten temat?

Mam dzisiaj zorganizowanie spotkanie z młodzieżówką, na ich prośbę. Mam tylko informację, że musimy porozmawiać, ale żadne konkretne zarzuty czy zgłoszenia do mnie nie trafiły. Sprawdzałam też w centrali, ponieważ mamy procedurę antymobbingową i nie było żadnych zgłoszeń, więc procedura nie została wszczęta.

Ale to nie jest sprawa anonimowa, dlatego że dotarły do nas screeny wewnętrznej poczty, którą wymieniają się działacze Wiosny.

Na tym czacie jest tylko mowa o potrzebie rozmowy. Uważam osobiście, że o sprawach trudnych, ważnych nie należy rozmawiać na czacie, zwłaszcza, że tam nie można zobaczyć emocji i w każdej chwili można sie z takiej rozmowy wycofać. Chciałam, abyśmy się spotkali, bo czym innym jest rozmowa na żywo, a czym innym jest pisanie rozmów na czacie. To nadal nie było żadne formalne zgłoszenie. To był tylko sygnał o potrzebie rozmowy, powiedziałam: tak, zapraszam w środę na spotkanie, tam o wszystkim porozmawiamy.

Nie jest to pierwszy sygnał dotyczący mobbingu do jakiego mogło dochodzić, niekoniecznie w Wielkopolsce. Pamięta pani sprawę lubelską? Ona podobno cały czas się toczy.

Powracając do "Przedwiośnia" chciałam zwrócić uwagę na jeden fakt, teraz mieliśmy wakacje, Przedwiośnie jest odrębnym stowarzyszeniem, nie jest częścią partii, ma własne władze i zrzesza ludzi w wieku szkolnym, głównie licealistów. Dopiero co skończyły się wakacje szkolne i "Przedwiośnie" nawet nie prowadziło żadnych akcji czy badań.

To aż dziwne, to powinni Wam zbierać podpisy - jest kampania wyborcza.

Akurat w Poznaniu młodzieżówka nie włączyła się tak bardzo, dwa tygodnie temu jeszcze wszyscy byli na wakacjach, więc nie wiem, kiedy miało dojść do tej sytuacji.

Bardziej myślę o tym, że Wiosna miała być nową jakością w polityce, a te przypadki mobbingu - nawet jeżeli nie wszystkie są prawdziwe, przebijają się.

Szczerze mówiąc nie uważam, żeby jakikolwiek z nich był prawdziwy, jeżeli mówimy w liczbie mnogiej. Ja wiem o jednym doniesieniu, które zostało rozpatrzone przez sąd koleżeński, czyli mówimy o Lublinie.

Tam początkowo miał rozpatrywać kolega tej osoby, która miała mobbingować.

Nie wiem skąd ta informacja, w każdym razie mamy procedury wdrożone i postępowanie wstępne prowadziły osoby z zarządu, a nie żaden kolega i później sprawa trafiła do sądu koleżeńskiego. W pierwszej instancji zostało udzielone upomnienie, ale tylko za użyty język. Tam nie było formy przemocy.

Lewica obiecuje pakt dla Poznania i Wielkopolski, przechodzę do spraw programowych - ma być przedstawiony w ciągu dwóch tygodni. Przyjechał Robert Biedroń, będzie ten pakt?

Dokładnie powiem Panu 14 września, ponieważ wtedy organizujemy konwencję w Poznaniu i przedstawimy pakt dla Wielkopolski i siedmiopunktowy program dla Poznania.

Czyli można powiedzieć: "siedmiopakt?"

Tak.

Może Pani zdradzić, jakieś szczegóły czy to było wczoraj trochę wypowiedziane?

Trochę może było wypowiedziane, na pewno będzie oferta dla przedsiębiorców, ponieważ jako lewica dbamy o pracowników, sprawy pracownicze, ale nie zapominamy o przedsiębiorstwach. Na pewno będą to kwestie związane z mieszkalnictwem, to jest kolejny ważny temat dla Poznania i dla Wielkopolski, a także kwestia związana z edukacją i ekologią. To są też dwa kolejne tematy, które dotyczą nas wszystkich i bez względu na nasze poglądy, dotyczą Poznania i Wielkopolski, dotyka nas katastrofa ekologiczna. Za chwilę znowu będziemy musieli zmierzyć się ze smogiem, gdy zacznie się niestety okres palenia w piecach.

Ale Pani tak dosyć hojną ręką próbuje kupować głosy wyborców, bo mówi Pani np. o pensji 3,5 tysiąca brutto dla początkujących nauczycieli, dlaczego np. nie 5 tysięcy, albo 4 tysiące?

Jest to część programu lewicowego, tworzenie koalicji nigdy nie jest łatwe, ale nam o tyle było łatwiej, że łączą nas wartości i program. Nie było problemu ze stworzeniem spójnego programu, z którym każda z partii by się zgadzała.

A nie miała Pani problemu z tym, żeby być na jednej liście z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, dlatego że pamiętam te słowa o kontestacji o działalności zbiorowej lewicy czy postkomunistycznej lewicy. Pamięta pani? To przewijało się na początku w Waszych wystąpieniach. Co się stało, że się nagle zmieniło?

W tej chwili doszliśmy do wniosku, że lewica zawsze wygrywała wybory, gdy szła wspólnie.

To trzeba było od początku iść do SLD.

SLD jest inną partią niż Wiosna, ale też ma swoich wyborców, którzy może mieliby problem, kogo mają wybrać, czy dotychczasową partię, czy coś nowego. W tej chwili mając na liście wszystkie partie lewicowe nie będą musieli martwić się o stracony głos i podzielenie głosów. Po prostu głosują na jedną listę i mogą pamiętać, że na tej liście mają osoby z Razem, SLD i Wiosny i mogą zagłosować na swojego kandydata. Nie chcą na SLD, mogą na Wiosnę, nie chcą na Wiosnę - mogą na osobę z Razem.

Jeden, dwa mandaty? Ale tak realnie. Wiem, że Wy będziecie licytowali wyżej, ale arytmetyka wyborcza jest nieubłagana.

Uważam, że w Poznaniu walczymy o dwa mandaty, jeżeli będziemy działać wspólnie i pamiętać, że każdy ma szansę zrobić dobry wynik i z każdego miejsca wejść do Parlamentu, a wyborcy mogą głosować na swoich kandydatów, więc proszę się nie obrażać na koalicję, tylko głosować na swoich kandydatów.

Razem, SLD albo z Wiosny, ale mimo wszystko mam wrażenie, że to się nie sumuje tak bezpośrednio. Wie Pani jak wygląda arytmetyka polityczna.

Nigdy się nie sumuje tak jak zwykła arytmetyka, czasami pięć plus pięć potrafi być sześć, ale też cztery plus cztery może być dwanaście.

Łukasz Kaźmierczak
https://radiopoznan.fm/n/ywAe2s
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 17:00 18:00 19:00 21:00 22:00

@TWITTER