NA ANTENIE: WIECEJ NIZ KOCHANEK (2019)/OLGA BONCZYK

Prezydent Leszna odcina się od projektu startu samorządowców w jesiennych wyborach

Publikacja: 10.06.2019 g.09:52  Aktualizacja: 10.06.2019 g.09:55 Łukasz Kaźmierczak
Łukasz Borowiak mówił dziś na naszej antenie, że nie chce uczestniczyć w walce politycznej, a samorząd nie jest do tego dobrym miejscem.
Łukasz Borowiak - Leszno - lukaszborowiak.pl
Fot. (lukaszborowiak.pl)

- W Lesznie jest wiele spraw, które wymagają mojego bezpośredniego zaangażowania” – argumentował. - Samorządowcy mogą mówić partiom politycznym o pewnych problemach, które można byłoby rozwiązać na poziomie parlamentu. Bo jeżeli politycy skontaktują się z prezydentem miasta i zadadzą pytanie, co trzeba zmienić, aby ewentualnie polepszyć zarządzanie samorządem,  to ja jestem gotowy do przedstawienia swoich propozycji. Na pewno nie będę się angażował ani po jednej ani po drugiej stronie. I też nawet gdybym miał jakąkolwiek propozycje startu w wyborach jesiennych, odmówiłbym – dodał.

Prezydent Leszna mówił także, że nie ma poczucia, że PiS „idzie po samorządowców”. - Takie słowa w ustach niektórych prezydentów miast są językiem stricte politycznym – podkreślił.Łukasz Borowiak krytycznie odniósł się także do 21 tez samorządowych zaprezentowanych kilka dni temu w Gdańsku. - To jest dokument napisany bardzo ogólnikowo, na szybko, z wieloma wątkami politycznymi, nie konsultowany z wieloma samorządowcami – ocenił.

 

Ł.K Łukasz Kaźmierczak, kłaniam się Państwu o poranku. Dziś zadzwoniliśmy do prezydenta Leszna Łukasza Borowiaka. Dzień dobry Panie prezydencie.

Ł.B Dzień dobry.

Jaka pogoda w Lesznie szykuje się na dzisiejszy dzień?

Bardzo upalnie.

To tak jak w Poznaniu. Musimy jakoś przetrwać ten dzień, a kolejne będą tak samo gorące. Ale nie o pogodzie będziemy dzisiaj rozmawiali. Chciałbym Pana zapytać o takie coraz bardziej wyrażane apele, także w ten weekend część polityków o tym mówiła: "wszystkie ręce na pokład, idziemy bronić demokracji". Chodzi o to, żeby samorząd wziął udział w jesiennych wyborach parlamentarnych. Uważa Pan, że to jest dobry pomysł?

Oczywiście część samorządowców, którzy są czynnymi politykami - mówię tu z punktu widzenia przynależności partyjnej, deklarują chęć wsparcia partii politycznych w wyborach jesiennych. Natomiast ja chciałem przypomnieć, że jestem samorządowcem bezpartyjnym, z jakąś przygodą polityczną i na pewno odcinam się od tego projektu. Nie chcę uczestniczyć w walce politycznej, która właściwie rozpoczęła się po wyborach do Europarlamentu. Moją rolą jest zarządzanie miastem, na tym chce się skupić.

Uważa Pan, że samorząd to nie jest miejsce do tego typu aktywności publicznej?

Samorządowcy mogą mówić partiom politycznym o pewnych problemach, które można by rozwiązać na poziomie parlamentu i do tego jestem gotowy, bo jeżeli politycy skontaktują się z prezydentem miasta i zadadzą pytanie, co trzeba zmienić, aby ewentualnie polepszyć zarządzanie samorządem - to jestem gotowy do przedstawienia swoich propozycji.

Ale jak rozumiem - z boku?

Tak jest. Na pewno nie będę się angażował ani po jednej, ani po drugiej stronie. Nawet gdybym miał jakąkolwiek propozycję startu w wyborach jesiennych, odmówiłbym, bo jesteśmy po niedawno zakończonych wyborach samorządowych i nie mógłbym spojrzeć moim wyborcom, mieszkańcom Leszna w oczy, gdybym powiedział: "Słuchajcie, moją nową aktywnością polityczną będzie Parlament". Złożyłem deklarację mieszkańcom, co trzeba zrobić w mieście i będę się tej deklaracji trzymał.

Część polityków i samorządowców mówi, że PiS idzie "po nas i zabierze nam samorząd". Ma Pan poczucie takiego zagrożenia? Czy czuje Pan, żeby PiS po Pana szedł?

Nie mam czegoś takiego. To jest wrażenie tych polityków, którzy mówią językiem stricte politycznym. Natomiast oczywiście są problemy, które powinny być rozwiązane na poziomie parlamentu jak np. pokrycie samorządom strat, które wynikają z wprowadzonych ulg w podatku dochodowym od osób fizycznych - mówię o pracownikach do 26 roku życia. Oczywiście zawsze włodarze miast cieszyliby się, gdyby subwencja oświatowa byłaby troszeczkę większa. warto też porozmawiać czy jednostki samorządu terytorialnego nie mogłyby uczestniczyć w udziale podatku od towarów i usług jako źródła dochodu. Mówię tu o podatku VAT. Natomiast ja nie mam takiego wrażenia, że idzie po mnie PiS, razem z radnymi robimy w Lesznie swoje i taką misję mamy przez następne 4,5 roku i tego musimy się po prostu trzymać.

Panie prezydencie, wracam do Pańskiego głośnego wpisu na temat gdańskich obchodów święta Wolności Solidarności. Powiedział Pan, że poczuł się oszukany przez prezydent Aleksandrę Dulkiewicz i że ona uprawia tam politykę, a to była zaplanowana akcja polityczna. Dostało się Panu za ten wpis, dosyć mocno.

Dostało się, natomiast ja rzeczywiście jechałem do Gdańska, aby świętować ten wyjątkowy moment wyborów 4 czerwca '89 roku. Jechałem tylko dlatego, że te wybory spowodowały, że w '90 roku powstały samorządy. Jechałem świętować i aby poczuć ten klimat tamtych czasów, bo te uroczystości odbywały się w wyjątkowym miejscu, ale niestety było tam wielu polityków, mówiono o postulatach samorządowców. Niestety, ale kiedy otrzymałem te zaproszenie od pani prezydent, ja nie otrzymałem dokumentu o 21 tezach, aby ewentualnie zapoznać się z postulatami i wnieść jakiekolwiek uwagi. Co ciekawe, kiedy sobie już przyjechałem do Leszna, wydrukowałem ten dokument ze storny internetowej, to było coś co mnie mocno zdziwiło - otóż na końcu 21 postulatów jest dopiero możliwość wniesienia jakichkolwiek uwag i komentarzy, jest podany adres mailowy. Domniemywam, że z tymi 21 tezami zapoznało się tylko kilku włodarzy miast, a pozostali zostali ominięci. Gdy słyszę z przekazów polityków, którzy występowli publicznie w Gdańsku: "My samorządowcy podpisaliśmy 21 tez", a nie mówi się ewentualnie o grupie samorządowców z poszczególnych miast, to w tym momencie poczułem się oszukany, bo ja po pierwszej tej deklaracji nie widziałem, nie zapoznałem się z nią wcześniej, a także nie uczestniczyłem w konsultacjach społecznych. Gdyby potraktowano mnie poważnie, to ten dokument powinien dotrzeć też do Urzędu Miasta w Lesznie.

Część samorządowców uważa, że Pan wiedział tak naprawdę na co się Pan pisze. Wiedział Pan, gdzie Pan jedzie, tak mówi np. wójt Tarnowa Podgórnego Tadeusz Czajka, którego gościłem w ubiegłym tygodniu w studiu i mówi, że tak naprawdę wszystko jest polityczne i Pan też uprawia politykę na poziomie samorządowym, chociażby w sferze polityki zdrowotnej, edukacyjnej, społecznej i działań, które łączą się z partiami politycznymi. Co innego upartyjnienie, a co innego upolitycznienie, że tak naprawdę wiedział Pan co robi i to jest trochę takie sztuczne oburzenie.

Może nie sztuczne oburzenie, może w tym momencie nie wyczułem tego politycznie. My z rozmawialiśmy z panem przewodniczącym rady miasta i radnymi miasta Leszna o tym, że warto tam pojechać, natomiast nie wiedziałem, że te wystąpienia będą aż tak mocno polityczne. tak naprawdę zabrakło refleksji i dyskusji na temat, co się stało w Polsce przez te 30 lat, jak poszliśmy do przodu, zabrakło mi dyskusji o samorządach, co zostało zrobione przez te 30 lat. Tej dyskusji i refleksji tak naprawdę zabrakło. Mówiono nie o tym co się stało w '89 roku, ale o przyszłości, którą są wybory parlamentarne, a ja naprawdę mocno się od tych kwestii odcinam i nie chce się mocno angażować.

Pan mówi, że te 21 tez były robione szybko i na kolanie, ale czy podpisuje się Pan pod niektórymi z postulatów, a co z tymi, których Pan nie popiera? Które się Panu np. nie podobają?

Na pewno szereg postulatów wiąże się z tym, że trzeba zmienić Konstytucję, mówię tu np. o Izbie Senackiej, która miałaby być reprezentowana przez samorządowców. Wiele tych tez zostało opisanych ogólnikowo, one sprawiają wrażenie, że każdy samorządowiec chciałby otrzymać więcej środków np. na ochronę środowiska czy też edukację. Podpisałbym się pod tymi tezami, gdyby samorządowcy dyskutowali na ten temat i dla mnie np. takim elementem jest Związek Miast Polskich, który powinien reprezentować samorządowców. Jeżeli Związek Miast Polskich rozpocząłby taką dyskusję, to jako prezydent Leszna wysunąłbym kilka ważnych dla samorządów postulatów. Natomiast to jest dokument napisany bardzo ogólnikowo, można powiedzieć z wieloma wątkami politycznymi.

A która z tych tez jest dla Pana ewentualnie akceptowalna?

Akceptowalna?

Albo taka, której np. Pan przyklaskuje.

Każdy chciałby rozwinąć budownictwo komunalne i społeczne w swoim mieście i to się dzieje w samorządach. Natomiast tu jest likwidacja urzędu wojewody i na to nie jestem przygotowany. Uważam, że ten podział i zakres obowiązków został ustalony w Konstytucji i w przepisach prawa powinien być kontynuowany bez względu na to czy zarządza państwem Prawo i Sprawiedliwość czy później ewentualnie inne partie polityczne.

Taka moja zawodowa ciekawość, mamy mało czasu, więc bardzo krótko: Mówi Pan, że był Pan kiedyś politykiem Platformy Obywatelskiej, swoje widział, po nosie i po głowie dostał. Jestem bardzo ciekaw, co tak naprawdę ma Pan na myśli.

Pracując w Parlamencie przez 4 lata widziałem tę politykę od kuchni. Często te indywidualne wyczucie czy próba zagłosowania przeciw partii, która ustala proces legislacyjny... tam nie ma takiego miejsca. Pracujemy w jednym zespole i decyzja kierownictwa jest taka a nie inna, trzeba głosować według tzw. ściągawki, którą można zauważyć zawsze po każdym posiedzeniu Sejmu. Szczerze mówiąc, ja dzisiaj jako osoba mająca dosyć duże doświadczenie polityczne, nie widzę swojego miejsca w Parlamencie. Mamy wiele spraw w Lesznie, które trzeba rozwiązać i to czynimy. Myślę, że samorząd w tym przypadku nie jest zagrożony, róbmy swoje. Jedno tylko mogę powiedzieć: każdy samorządowiec cieszyłby się, gdyby subwencje i dotacje były większe.

Każdy chciałby mieć więcej pieniędzy. Prezydent Leszna Łukasz Borowiak był gościem porannej rozmowy Radia Poznań. Dziękuję bardzo, dobrego dnia życzę.

Dziękuję bardzo.

Łukasz Kaźmierczak
https://radiopoznan.fm/n/4PyKcD
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 19:00 20:00 21:00 22:00 23:00

@TWITTER