NA ANTENIE: I SAVED THE WORLD TODAY/EURYTHMICS
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Szymon Szynkowski vel Sęk o negocjacjach w sprawie KPO: "Nie jesteśmy daleko od celu"

Publikacja: 07.11.2022 g.11:47  Aktualizacja: 07.11.2022 g.14:53 Łukasz Kaźmierczak
Kraj
Gość Kluczowego Tematu w Poranku Radia Poznań powiedział, że w tym tygodniu wybiera się na rozmowy do Brukseli.

"Moim głównym zadaniem jest dopilnowanie, żeby tak, jak Polska wywiązuje się jako lojalny członek UE ze swoich zobowiązań traktatowych, tak instytucje europejskie tych zobowiązań dotrzymywały" - mówi Szynkowski vel Sęk.

Należy sprawdzić, czy po drugiej stronie jest dobra wola. W ostatnich miesiącach można było mieć wątpliwości, czy instytucje europejskie działają zgodnie z zasadami dobrej woli, ale nie czas do tego wracać. Moim zadaniem jest pokazanie, że po polskiej stronie jest dobra wola i sprawdzenie, czy jest też po stronie unijnej

 - mówi minister.

Jak powiedział minister Szynkowski vel Sęk w najbliższych tygodniach okaże się, jakie będą efekty rozmów w Brukseli. Zadeklarował, że w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości pryncypia są niezmienne, ale jest możliwość rozmów dotyczących szczegółów.

Jak dodał, na razie nie jest planowana skarga do Trybunału Sprawiedliwości w sprawie kar nałożonych na Polskę w związku z TSUE.

 

Poniżej pełny zapis rozmowy:

Łukasz Kaźmierczak: Jest pan u nas w nowej roli. Teraz niełatwo będzie pana ściągnąć do studia, bo chyba w Brukseli bywa pan teraz częściej, niż w Poznaniu.

Szymon Szynkowski vel Sęk: Mam nadzieję, że nie będzie tak źle, mieszkam w Poznaniu, bywam tu regularnie, jestem z Poznaniem związany zdecydowanie bardziej, niż z Warszawą, a już na pewno bardziej, niż z Brukselą. Natomiast obowiązki zawodowe...

Dialog z Brukselą to jest jak rozumiem pańskie zadanie, te kanały udrożnić, bo w tle chodzi m.in. o KPO.

Moim głównym zadaniem jest dopilnowanie, żeby tak, jak Polska wywiązuje się jako lojalny członek UE ze swoich zobowiązań traktatowych, tak instytucje europejskie tych zobowiązań dotrzymywały. Należy starać się o to w dialogu, uwzględniającym pewne pryncypia nieprzekraczalne - trzymanie się traktatów. To jest oczywiście duże wyzwanie, bo w ostatnich miesiącach widzimy, że instytucje europejskie bardzo często próbują wychodzić poza ramy traktatowe.

Czy to nie jest misja straceńcza? Publicysta Rafał Woś, który serce ma po lewej stronie, ale jest zdroworozsądkowy, stwierdził, że tych pieniędzy Polska nie dostanie, ponieważ nie jest to rząd, który podoba się w Brukseli. Nawiązał do słów H. Forda, że jego klienci mogą kupić samochód każdego koloru, pod warunkiem, że to kolor czarny. Na takiej zasadzie musi to być rząd pasujący Brukseli, a obecny taki nie jest.

Mam nadzieję, że tak nie jest. Należy sprawdzić, czy po drugiej stronie jest dobra wola. W ostatnich miesiącach można było mieć wątpliwości, czy instytucje europejskie działają zgodnie z zasadami dobrej woli, ale nie czas do tego wracać. Moim zadaniem jest pokazanie, że po polskiej stronie jest dobra wola i sprawdzenie, czy jest też po stronie unijnej.

Czy pan to sprawdzał na europejskich korytarzach? Na zdjęciach z Verą Jurovą są uśmiechy, słodkości na stole, ale czy czuje pan dobrą wolę?

Najbliższe tygodnie to pokażą. W tym tygodniu lecę do Brukseli, gdzie zaplanowano istotną turę rozmów, mamy zaplanowaną pewną strategię najbliższych tygodni. Odpowiedź na pańskie pytanie będzie możliwa za kilka tygodni.

Będą rozmowy na temat KPO.

Tak, to zasadniczy temat.

Złożyliście wniosek w sprawie nienaliczania kar ws. TSUE, stwierdziliście, że ten warunek został spełniony. Ale jeżeli to się nie stanie, czy  rozważacie pujscie nie z marchewką, ale z kijem, składając skargę przeciwko naliczaniu kar?

Najpierw uznaliśmy, że po zmianie sytuacji prawnej, skoro komisja zdecydowała się naliczyć kolejną transzę kar, jest przestrzeń do tego, żeby z takim wnioskiem wystąpić, przestawiając tą zmianę sytuacji prawnej, bo ona się radykalnie zmieniła po wejściu w życie ustawy prezydenckiej, także praktyka już pokazała, że warunki wskazane w orzeczeniu zostały dotrzymane. Wskazaliśmy to bogatą argumentacją i przesłaliśmy do Komisji Europejskiej i jeżeli ta argumentacja nie będzie uwzględniona, to wszystkie opcje są na stole, włącznie ze skargą do Trybunału Sprawiedliwości. Natomiast dziś nie ma decyzji o takiej skardze.

Wy złożyliście wniosek, a w międzyczasie siódma kara została naliczona. Czy rzeczywiście Bruksela uzna zasadność, że te warunki zostały wypełnione, bo wsłuchuję się w głosy palestry, m.in. niektórych sędziów Sądu Najwyższego, którzy mówią, że to pozorowane ruchy, że niewiele się zmienia. Owszem, jest zlikwidowana Izba Dyscyplinarna, ale większość tych warunków, przywrócenie praworządności, nie zostało wypełnione - tam mówi m.in. Włodzimierz Wróbel, sędzia Sądu Najwyższego i dodaje, że nie zdziwią go kolejne kary.

Część sędziów działa w sposób, który trudno wytłumaczyć inaczej, niż działanie z pobudek politycznych. To niepokojące. Składając wnioski o przywrócenie do orzekania, czyli korzystając z tej ścieżki, która została ustanowiona ustawą prezydencką, równolegle podważyli Izbę Odpowiedzialności Zawodowej jako sąd niezależny w rozumieniu art 6 Konwencji Praw Człowieka. Zastosowali procedurę, którą jednocześnie sami podważyli, tworząc klincz prawny. Trudno na to patrzeć inaczej, niż brak dobrej woli. Apelowałbym do środowiska sędziowskiego, żeby te zmiany, które mają przełożenie na wymiar sprawiedliwości postrzegać jako chęć doprowadzenia do pewnego uporządkowania w wymiarze sprawiedliwości, także w relacjach z UE. Jeżeli sędziowie będą dokonywali takich aktywności, które będą nadużyciem procedury, czy próbą zblokowania procedury, to nie będzie sprawie pomagać.

Jest też możliwość przywrócenie do orzekania tych sędziów, którzy przez jakiś czas byli odsunięci od tego. Jest w nowej ustawie taka procedura przewidziana. Czy będziecie w Brukseli udowadniać, że ci sędziowie, którzy złożyli wniosek o przywrócenie, do tej pory cała ta procedura była chyba korzystna?

Będziemy pokazywać, że wprowadzono taką procedurę i, że Izba Odpowiedzialności Zawodowej w żadnym przypadku, w którym sędzia złożył wniosek, nie odrzuciła go.

Panie ministrze, kamienie milowe. To są cztery, czy pięć kamieni? Różnie się mówi.

To zależy od interpretacji, jak to będzie postrzegać UE. Na pewno nie jesteśmy daleko od celu, to 5 proc. zobowiązań do realizacji. Z zakresu kamieni milowych to ustawa wiatrakowa, zastrzeżenie dotyczące wymiaru sprawiedliwości, pewne pomniejsze rzeczy, jesteśmy blisko celu. Rzecz w tym, żeby będąc blisko, pragmatycznie do tego celu dojść.

Mogą być dla rządu kamieniami młyńskimi, które wiszą u szyi.

Tego się nie obawiam. Dyskutujemy nad niektórymi rzeczami nieco dłużej, niż można się było na początku spodziewać, ale to rzecz normalna, są różne opinie w klubie, w koalicji, jestem przekonamy, że wypracujemy do dobre rozwiązanie, które będzie satysfakcjonować wszystkich.

W ubiegłym tygodniu Rzeczpospolita napisała, że w kręgach PiS szykuje się reset. Wycofanie z reformy sprawiedliwości - ona nie była zbyt udana, wiele osób to podkreśla, także z kręgów PiS-u. Być może zwycięży myślenie, po co walczyć za coś, co nie jest do końca takie, jakie miało być. Ta droga obywatela do sądu nie skróciła się, nie ma udrożnienia, a z drugiej strony tracimy te pieniądze. A korzysta na tym tylko Donald Tusk i Zbigniew Ziobro, bo każdy jakoś się tym karmi i taka opcja jest na stole.

Nie jest moim zadaniem ocenianie reformy sprawiedliwości, ponieważ zajmuję się innym odcinkiem natomiast z punktu widzenia obywatela oczekiwania były większe. Mam przekonanie, że można reformę sprawiedliwości pogodzić z traktatami, tym bardziej, że traktaty nie definiują instytucji europejskich jako tych, którym przekazano kompetencje w zakresie decydowania w jaki sposób przeprowadzić reformę... Mechanizm warunkowości to coś innego, jest ograniczony do kwestii korupcyjnych tam, gdzie byłyby zagrożone fundusze, więc my to bardzo wyraźnie ograniczyliśmy, jasno powiedziała Komisja Europejska, że Polskę mechanizmy warunkowości nie obejmują, nie ma podstaw, żeby zastosować. Kwestie wymiaru sprawiedliwości są przedmiotem rozmów z KE i chciałbym, żeby w tym dialogu rzecz kompetencji narodowych do reformy wymiaru sprawiedliwości była jasno oddzielona od tych rzeczy, które być może wymagają czasami doprecyzowania, które zostawiają wątpliwości po stronie instytucji europejskich. My mamy prawo zreformować wymiar sprawiedliwości i chcemy do zrobić, być może w innym kształcie, żeby z punktu widzenia obywatela było to skuteczniejsze, a z punktu widzenia UE nie było wątpliwości.

To oznacza możliwość wycofania?

Co do pryncypiów - pozostają niezmienne, co do szczegółów jesteśmy elastyczni.

Jak pan ocenia nowe rozdanie we Włoszech? W piątek z pierwszą wizytą nowa premier udała się do Brukseli. Niektórzy odbierają to jako twarde walczenie o interesy. A drudzy mówią, że to taka Canossa, jak chodzi o fundusze, to nawet wojownicza Giorgia Meloni może posypać głowę popiołem i nie jest to może hołd, ale będzie chciała się dogadać.

Blisko współpracujemy z Włochami, wiążemy duże nadzieje z nowym rządem włoskim, w e Włoszech jest pewien konsensus klasy politycznej, mimo, że Włochy tradycyjnie uchodzą za kraj, w którym polityka jest dość emocjonalna, a wybory są często. Byli premierzy zwracają uwagę, że oskarżenia pod adresem Meloni, że ma radykalne poglądy, nie są oskarżeniami, można powiedzieć, że bronią jej na arenie międzynarodowej. Życzyłbym sobie, żeby w Polsce również ten rodzaj poziomu klasy politycznej był utrzymywany, a nie żeby opozycja wykorzystywała elementy skarg do instytucji europejskich, czy mówienia źle o Polsce zagranicą do wewnętrznej walki wyborczej. Trzeba się w tej mierze uczyć od Włochów. To jest kolejny rząd, który może być bliskim partnerem, to dobry znak, po Szwecji Włochy są kolejnym dużym krajem, w którym widzimy, że wyborcy nie są przekonani do idei liberalno-lewicowych i stawiają na centroprawicę.

Giorgia Meloni może być takim czynnikiem, który będzie równoważył różne zapędy Brukseli. Zdaje się, że w grudniu Węgrzy będą się mierzyli z taką sytuacją i pytanie, jak się zachowa rząd?

Poczekamy. Myślę, że Giorgia Meloni z jednej strony jest pragmatyczna i nie będzie na starcie budować wielopiętrowych konfliktów z UE. Z drugiej strony będzie się trzymać pryncypiów. To jest ten kierunek, który powinien być właściwy - trwać przy pryncypiach i szukać rozwiązań.

To pana credo?

Ja zawsze byłem politykiem pragmatyczny. Próbowano mnie zapisywać do PiS-u light, próbowano ze mnie robić jastrzębia, tymczasem jestem państwowcem, staram się służyć Polsce najlepiej, jak potrafię i szukać pragmatycznych rozwiązań, żeby to czynić.

https://radiopoznan.fm/n/UoluaJ
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 10:00 11:00 12:00 13:00 14:00

@TWITTER