"Film dzieli widzów" - relacjonuje nasza reporterka, Agnieszka Maciejewska. "Z jednej strony usłyszałam, że powstanie jest tylko niewielkim dodatkiem i na ekranie jest wiele nieścisłości, z drugiej - pochwały niesztampowego ujęcia tematu i pokazania Poznania w 1918 roku". Według naszej reporterki film jest nieoczywisty i momentami bardzo zaskakujący. Szczególną uwagę zwracają efekty, dzięki którym z lotu ptaka widzimy Poznań z tamtego okresu.

Film kosztował 24 miliony złotych, 6 milionów dał Wielkopolski Urząd Marszałkowski, rozpisał też konkurs na opowieść o powstaniu, która byłą baza dla scenariusza. Wygrał Łukasz Barczyk, który film wyreżyserował. W filmie zrealizowano 5 tysięcy ujęć, w 450 wykorzystano efekty specjalne. Ekipa spędziła na planie prawie 1000 godzin, wśród automobili, pojazdów konnych, kaskaderów i rekonstruktorów. W roli Ignacego Paderewskiego zobaczymy Jana Frycza, któremu w dotarciu do Polski w grudniu 1918 roku chce przeszkodzić pracujące dla armii pruskiej medium - Doktor Abruse grany przez amerykańskiego aktora Crispina Glovera. Bohaterami „Hiszpanki” są bowiem postaci rzeczywiste ale i fikcyjne. Do regularnej dystrybucji film wejdzie 23. Stycznia, ale na początku stycznia będzie 5 specjalnych pokazów organizowanych przez poznańskie media, także Radio Merkury.