"Nie może być zgody, aby uczynić to miejsce śmietniskiem". Protest w Kłodawie przeciwko składowisku odpadów
Pewnie nie tylko ja często trafiam na teksty obwieszczające śmierć bluesa. To ta sama śpiewka jak te o końcu rocka i że współczesny jazz nie jest już prawdziwym jazzem. W niektórych przypadkach to może być zachęta do merytorycznej dyskusji. Częściej to płytka teza wygłaszana dla wywołania taniej sensacji a wynikająca z kompletnej niewiedzy. Pomyślałem o tym, gdy przeczytałem post naszego znakomitego muzyka rockowego, którego bardzo cenię. A zaraz potem z wielką uwagą oglądałem transmisje live festiwalu Crossroads z Austin w USA, przygotowywanego przez Erica Claptona. Na scenie zagrali Buddy Guy (lat 90), Eric Clapton (lat 81), Joe Bonamassa (lat 49), Marcus King (lat 30). Mistrzowie bluesowej gitary - młodzi i starsi - zawojowali scenę ważnego wydarzenia. Festiwal Crossroads uświadomił, że blues żyje dzięki sztafecie pokoleń, skupiającej muzyków z najwyższej półki.
Jovin Web jest odkryciem ostatnich paru lat. Pochodzi z Baton Rouge w stanie Luizjana, podobnie jak Buddy Guy i dziesiątki wspaniałych muzyków w całej historii bluesa. Pięć lat temu wziął udział w konkursie telewizyjnym „American Idol”, w którym jeden z jurorów Lionel Richie zachwycił się głosem Jovina. Dobiegające zachwyty z różnych mediów doprowadziły do debiutu płytowego Jovina Webba. Tamten album z tytułem „Drifter” odniósł sukces i był zachętą zarówno dla samego muzyka jak i wydawcy, żeby to w miarę szybko przypieczętować.
Z tym samym producentem Tomem Hambridgem, laureatem wielu nagród Grammy, młody wokalista przygotował następną płytę „Son Of A Sinner”. Od pierwszego utworu na płycie z głośników kipi energia dźwiękowa w stylu blues-rocka. Jovin Webb dysponuje szorstkim, mocnym głosem, korzysta z naturalnej ekspresji, a jego śpiew porusza. Czasem potrafi zaryczeć jak rasowy rockman. Na płycie wokalista zebrał 11 utworów, z których 6 jest jego autorstwa. Muzyka niesie luz i swobodę, nie może być inaczej, jeśli zważyć, że Jovin Webb nagrał płytę w ciągu czterech dni. Na to stać tylko sprawnego muzyka, otoczonego wybornymi muzykami sesyjnymi. W tym przypadku młodego artystę wsparli Tom Hambridge na perkusji, Mike Rojas na basie, Kenny Greenberg na gitarze i Tommy Macdonald na instrumentach klawiszowych. Jovin Webb dorzuca czasem smaczne solówki na harmonijce ustnej.
Jak przystało na bluesa, wokalista śpiewa szczerze o sobie, o rzeczach dobrych i wstydliwych. W utworze „I Started Young” zwierza się z uzależnienia od alkoholu w młodości. To typowy blues w średnim tempie, z podgrywkami gitary slide oraz wtrąceniami organów Hammonda. Mocy utworu daje jednak wyrazisty i emocjonalny śpiew Jovina Webba. Bardzo podobnej sfery dotyka również utwór „Pray For Me”. Zestaw bardzo dynamicznych utworów przeważa na płycie i buduje żywą, energiczną atmosferę muzyki. Dlatego wyróżnia się wśród nagrań bluesowo-soulowo ballada „After The Rain”. Narracja utworu toczy się wokół opowieści o miłości, słabościach i wewnętrznej sile. Linia melodyczna rozwija się spokojnie, rośnie napięcie i dramatyzm, gdy gęstnieje moc instrumentów z wiodącymi fortepianem i gitarą elektryczną.
Wymienieni wcześniej muzycy mają znaczący wpływ na końcowy poziom muzyki. Nagrania „These Boots” i „When I’m Gone” wprowadzają funkową rytmikę i zdecydowany powiew nowoczesnych brzmień. Płytę kończy sztandarowy utwór „Whipping Post” z repertuaru zespołu Allman Brothers Band. Właśnie ten utwór Jovin Webb wykonywał w programie „American Idol” i jest wywoływany przez publiczność na koncertach wokalisty. Druga płyta Jovina Webba prezentuje szybko rozwijającego się młodego muzyka, który daje gwarancję, że przyszłość bluesa jawi się w jasnych barwach.