"Brońmy naszych dóbr narodowych i walczmy o to" - mówił koniński radny i członek Ruchu Obrony Granic Robert Popkowski.
Czy to jest fair, że walczymy dzisiaj o zieloną energię, o ekologię, a walimy śmieci do nas może z całej Europy? Nie zgadzamy się, aby śmieci trafiały tu na ziemię kłodawską
- mówił Popkowski.
- Czy za wszelką cenę należy szukać i gonić zysku w każdym przedsiębiorstwie? Czy w szerszej perspektywie nie należy spojrzeć na to miejsce jako na dobro narodowe? Coś, co nie tylko dzisiaj ma służyć, nie tylko krótkoterminowo ma pokazywać zyski, ale przez setki kolejnych lat.
- Nie może być zgody, aby to miejsce, dochodowe przez wiele lat, uczynić śmietniskiem, cmentarzyskiem
- mówili Paweł Kryszczak z Ruchu Obrony Granic oraz senator Leszek Galemba.
Przypomnijmy, że władze kopalni, w odpowiedzi na obawy opinii publicznej związane z inwestycją, zawiesiły plany utworzenia podziemnego składowiska odpadów, w tym niebezpiecznych. Zwróciły się do dwóch ośrodków naukowych, by wydały niezależne opinie o ewentualnym przedsięwzięciu.
Władze spółki planowały utworzyć podziemne składowisko, ponieważ z jednej strony chciały zdywersyfikować źródła przychodów, a z drugiej – zabezpieczyć pustą przestrzeń pod ziemią. Według informacji przekazanych przez władze zakładu jej wypełnienie jest konieczne, by w przyszłości przedłużyć obowiązującą koncesję na wydobycie.
Według pierwotnych planów w pierwszej kolejności pod ziemią miałyby być składowane popioły ze spalarni śmieci i materiały zawierające azbest. Byłyby to odpady pochodzące wyłącznie z Polski.