Festiwal do zapisania. Pięć dni literackich spotkań w Poznaniu
Laura traci męża Leona. Podróżnika, autora przewodników, człowieka, który pozostawił po sobie nie tylko wspomnienia, ale też przedmioty. Dom wypełniony jest jego obecnością - obrazy Bacona, indiańskie mokasyny, rytualna maska. To elementy, które budują napięcie. Bo im dłużej Laura w tym wszystkim jest, tym mniej ma pewności, kim naprawdę był człowiek, z którym żyła.
I od tego momentu zaczyna się coś, co trudno jednoznacznie nazwać. Laura jedzie, jako pilotka wycieczki, do Armenii i odkrywa tam coś, co uruchamia kolejne pytania. Tylko, że im dalej w tę historię, tym sytuacja staje się bardziej zawiła.
Najmocniejsze w tej książce jest to, jak Ewa Cielesz odsłania psychikę swojej bohaterki. Ten tytułowy "szum" nie jest metaforą rzuconą na wyrost. On naprawdę jest obecny w myślenie, w drobnych czynnościach, które zaczynają mieć obsesyjny charakter. Nagle pojawia się świdrujące pytanie - Czy to się wydarzyło naprawdę? Czy można ufać sobie, swoim wspomnieniom? Czytelnik przestaje mieć pewność, dokładnie tak jak bohaterka.
Laura może irytować. Jej decyzje, sposób reagowania są często nie do przyjęcia. Jednak to nie przesłania najważniejszego - chęci dotarcia do końca tej historii. Ewa Cielesz bardzo sprawnie buduje tę opowieść. Bez gwałtownych zwrotów, raczej poprzez narastający niepokój, niedopowiedzenia i kontrasty. Polecam.
"Szum" Ewa Cielesz, Wydawnictwo Axis Mundi.