Kolejna przedwyborcza debata w Radiu Poznań [WIDEO]
Dyrektor Wojciech Nentwig mówi, że to będzie rok kontynuacji tego, co do tej pory się sprawdziło. Wie, co mówi, bo koncerty Filharmoników cieszą się wielkim zainteresowaniem, bilety rozchodzą się, jak świeże bułeczki, a liczne zaproszenia zagraniczne, na przestrzeni ostatnich lat tylko potwierdzają, że mamy do czynienia ze znakomitymi muzykami.
Ale będą też nowości, np. koncert życzeń na wiosnę - publiczność sama wybierze program tego koncertu.
Będziemy mieli niezwykłe bogactwo tegorocznych solistów, grających nie tylko na skrzypcach, czy fortepianie, ale też na innych. Jak mówi maestro Łukasz Borowicz, zachowany będzie balans między muzyka polską, a światową. Filharmonicy pojadą na festiwal Beethovenowski i do Brna z muzyką Krzysztofa Pendereckiego.
Będzie to też rok jubileuszu Pro Sinfoniki, unikatowego ruchu zainicjowanego przez Alojzego Andrzeja Łuczaka w 1968 roku. Jego celem przed laty była popularyzacja muzyki wśród najmłodszych, przyciągnięcie chociażby licealistów do filharmonii. A owoce działalności legendarnego pana Alojzego, z którym miałem wielką przyjemność kiedyś rozmawiać, widoczne są w Poznaniu bardzo wyraźnie. Bo każdy z nas jakoś w tym ruchu uczestniczył... Większość poznańskich liceów była zaangażowanych w Pro Sinfonikę.
Dziś 55-latka organizuje koncerty dla bardzo małych dzieci, do piątego roku życia - każdego roku chętnych przybywa. Jest też cykl sobotnich koncertów w Auli Uniwersyteckiej - "Muzykoteka młodego człowieka", mający charakter multimedialny, to słuchanie, ale też oglądanie filmów. Ludzie Pro Sinfoniki jeżdżą też po przedszkolach - w tym roku to 70 odwiedzin u maluchów w Poznaniu i powiecie poznańskim. Tam grana jest najlepsza muzyka.
A jubileusz? Sobotnie wykonanie w Auli Uniwersyteckiej (11:00) dzieła poznańskiego kompozytora Krzysztofa Meyera "Vivat Pro Sinfonika!". Będą też jubileuszowe wydawnictwa.
I może jeszcze ciekawostka związana z codziennym funkcjonowaniem Filharmonii. Jeszcze w poprzednim sezonie dyrektora Wojciecha Nentwiga odwiedzałem w jego gabinecie w gmachu u zbiegu Al. Niepodległości i św. Marcin. Z żalem zawiadamiam, że już nie będzie mi dane pokonywać jednej z moich ulubionych klatek schodowych w Poznaniu, nie otworzę słynnych drzwi, nie wejdę do kameralnej salki, gdzie kiedyś odbywały się konferencje przed sezonem, gdzie czasem grywano. Nie odwiedzę gabinetu dyrektora z wiszącymi na ścianach, od podłogi po sufit autografami znakomitych solistów, którzy odwiedzali Poznań na przestrzeni lat. Nie zrobię tego wszystkiego, ponieważ Filharmonicy swoje biura przenieśli do Centrum Kultury Zamek. Musieli to zrobić z powodów bezpieczeństwa, zwłaszcza pożarowego.
Na koniec zostawiłem jedno zdanie dyrektora Nentwiga, które wypowiedział pół żartem, pół serio...
"Cieszymy się, że więcej kultury będzie w Centrum Kultury Zamek"...