Podczas gdy biesiadnicy po kolacji zapadli w błogi sen, inny bożonarodzeniowy gość, śnieg, na dobre się zadomowił, bezwstydnie zajmując miejsce pod każdym okapem Westbury Manor. Tak jak padający śnieg nie zaznaje odpoczynku, tak i nie zaznają go niegodziwcy, jak brzmi pełna wersja powiedzenia. I rzeczywiście, nastał ranek, a śnieg i niegodziwość okazały się krępującymi towarzyszami.
O świcie każdy, kto odciągnąłby zasłony, żeby zobaczyć teren Westbury Manor, ujrzałby nieskazitelnie biały koc rozciągający się po całych ogrodach.
Nieskazitelny, acz z jedną skazą.
Ułamaną gałęzią?
A może łanią rozkoszującą się spokojem wczesnego poranka?
Przecież nie ciałem.
Ludzkim ciałem.
Ludzkim ciałem obwiedzionym szkarłatnym konturem.
„Świąteczne morderstwo” to opowieść dokłądnie taka, jakiej oczekujemy, widząc okładkę książki i odczytując jej sugestywny tytuł. W bożonarodzeniowy poranek domownicy posiadłości Westbury Manor z przerażeniem odkrywają, że jeden z ich zacnych gości nie przeżył nocy pod ich dachem.
Książka stylem nawiązuje do klasyki gatunku. Jak u Agathy Christie, mamy tu atrakcyjną lokalizację - starą, angielska posiadłość, w której autorka zgromadziła grono bohaterów. W momencie odkyrcia zbrodni, każdy z nich staje się automatycznie potejrzanym. Adzie Moncrieff nie brak jednak humoru i fantazji, więc udaje jej się wprawnie grać z konwencją, uzupełniając ją o autorski pierwiastek twórczy.
„Świąteczne morderstwo” od dziś jest naszym Tytułem Tygodnia. Codziennie o 14:25 Paweł Wódczyński odczyta na antenie Radia Poznań fragment książki. Każdy z odcinków poprzedzony będzie chwilą rozmowy z tłumaczem powieści, Mariuszem Wardą.
Kryminał „Świąteczne morderstwo” ukazał się nakłądem Wydawnictwa Zysk i S-ka