Ponad 50 ciężarówek ze sprzętem i całą infrastrukturą sceniczną, 80 kilometrów kabli zasilających i ponad 1500 osób w ekipie technicznej – te liczby robią niesamowite wrażenie nie tylko w kontekście artysty z Polski. To skala, która przewyższa wiele stadionowych koncertów światowych gwiazd.
Wszystko po to, by w ramach aktualnej trasy koncertowej „Obrotowy Tour 2026” zbudować jeszcze większą, jeszcze bardziej imponującą obrotową scenę, niż dwa lata temu. Ta najnowsza, podziwiana już dwukrotnie w ostatni weekend na Stadionie Śląskim w Chorzowie, ma wysokość aż 27 m! Proces jej ustawiania trwa ponad 8 dni, więc muszą istnieć dwa szkielety konstrukcji – gdy na jednym z nich stała scena podczas koncertów w Chorzowie, drugi był już w stolicy Wielkopolski.
To nie koniec rekordów: nawet ledowe opaski, które rozdawane są fanom przed koncertem, są bardziej zaawansowane technologicznie niż te znane z koncertów takich gwiazd ze świata, jak zespół Coldplay - u Anglików diody świeciły w liczbie siedmiu, u Dawida jedenastu.
W ostatni weekend w Chorzowie Dawida Podsiadłę oglądało w dwa wieczory prawie 200 tysięcy osób (początkowo w Chorzowie miał odbyć się tylko jeden koncert), kolejne kilkadziesiąt tysięcy jego fanów zapełni Enea Stadion w Poznaniu w najbliższą sobotę. Bilety na całą trasę artysta wyprzedał w niespełna 12 godzin.