Co ciekawe rower, po wypadku, nie nadaje się już do użytku. Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Pan Zdzisław przyznaje, że zawiadomienia o konieczności odbioru roweru przychodziły. - Jednak przez dłuższy czas byłem przykuty do łóżka, mam 72 lata, po drugie do parkingu, na którym był mój rower, miałem daleko. - mówi.
Starosta Poznański wystąpił o orzeczenie przepadku pojazdu, jednak rachunek za parking zapłacić trzeba. Pierwszy raz mam do czynienia z taką sprawa, przyznaje prezes SKO, Krzysztof Świderski. Pan Zdzisław, po ewentualnej negatywnej decyzji SKO, może odwołać się jeszcze raz do starosty.
Opłata za dzień przechowania pojazdu to ponad 200 zł. - Ze sprawą zwróciłem się do miejskich radnych, którzy ustalają wysokość tych opłat. Te kwoty nie mogą być tak sztywne - innym pojazdem jest samochód, innym rower, przyznaje radny Adrian Kaczmarek.
Niedługo okaże się więc czy wygra litera, czy duch prawa.