30 października przyleciał do Poznania samolot SAS z Kopenhagi. Tyle lat nie ma - oprócz połączenia do Warszawy - żadne inne połączenie z Ławicy.
W latach PRL poznańskie lotnisko było portem łączącym Poznań z Warszawą. Tutaj też lądowały głowy państw. W 1983 roku na Ławicy wylądował samolot z Janem Pawłem II. W 1995 roku na krótki czas uruchomiono połączenie do Drezna. Ale to, co wydarzyło się dokładnie 20 lat temu było przełomowe dla zwykłych pasażerów.
Fokker 50 zapoczątkował nową kartę w historii lotniska - regularne loty zagraniczne. Do Kopenhagi możemy latać do dziś. Na początku były trzy połączenia tygodniowo - teraz 12. - W latach 90 liczba pasażerów była symboliczna. Na początku lat 90 mieliśmy 16 tysięcy pasażerów - mówił ówczesny prezes lotniska Krzysztof Pawłowski.
Dziś to prawie półtora miliona, ale od Euro 2012 lotnisko nie może wyjść z dołka i nie odnotowuje znacznego zwiększenia liczby pasażerów. Dziś kierunki zagraniczne to zdecydowana większość połączeń. W Poznaniu swoją bazę ma SAS, Wizzair i Enterair.
Wojciech Chmielewski/mk/int