Wszystko wydarzyło się latem 2009 roku w Karpicku koło Wolsztynie. Małżonkowie wracając z kina pojechali nad jezioro. Tam doszło do kłótni. Małgorzata S. zarzucała mężowi, że ją zdradza i nie interesuje się domem. Kiedy pobita kobieta zemdlała, oskarżony postanowił ją wrzucić do jeziora - mówiła sędzia Agnieszka Kędzierska.
Sąd podkreślał, że oskarżony ciągnąc nieprzytomną żonę do jeziora wiedział, że żyje. Nie było też żadnych szans, by kobieta mogła się sama uratować - dlatego tak surowa kara.
Oskarżony przyjął wyrok bez emocji. Jeszcze na sali rozpraw pytał obrońcę, czy będzie apelować. Mecenas już zapowiedziała, że będzie się odwoływać