Do nieszczęśliwego wypadku doszło wczoraj na Śródce. Dziecko wypadło z drugiego piętra. Ustalamy okoliczności zdarzenia - mówi Marta Mróz z poznańskiej policji.
Wczoraj około godziny 14.00 policjanci otrzymali zgłoszenie o tym, że z okna, z drugiego piętra budynku przy ulicy Tomickiego w Poznaniu, wypadło dziecko. Policjanci pojechali na miejsce. Okazało się, że jest to dziewczynka w wieku 7 lat. Ratownicy medyczni, którzy pomagali temu dziecku, oświadczyli, że stan tego dziecka jest dobry i zostało ono zabrane do szpitala. W chwili tego zdarzenia matka tego dziecka była w domu. Na tę chwilę wszystko wskazuje na to, że doszło tam do nieszczęśliwego wypadku.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w domu, kiedy doszło do wypadku, była tylko matka 7-latki. Była trzeźwa. Policjanci zbadali ją na miejscu. Wszystko wskazuje na to, że dziecko otworzyło okno i wtedy doszło do wypadku. Kiedy ratownicy zabierali dziewczynkę do szpitala, była przytomna.
AKTUALIZACJA GODZ. 14:15
Nie krzyczała, nie płakała. Po upadku przeczołgała się kilkadziesiąt metrów, tuląc się do pluszowego misia. Nasz reporter rozmawiał ze świadkami wczorajszego upadku z okna siedmioletniej dziewczynki na poznańskiej Śródce.
Około godz. 13.30 słychać było huk
- mówią panie, które udzieliły dziecku pierwszej pomocy.
Z ich relacji wynika, że dziewczynka wypadając z okna na drugim piętrze nie krzyczała, ani nie płakała. Upadła w wysoką trawę, co prawdopodobnie uratowało jej życie. Po około 10 minutach od tego zdarzenia świadkowie spostrzegli czołgającą się w stronę chodnika 7-latkę, która przytulała się do maskotki.
Dziewczynka miała uszkodzony bark i narzekała na ból nóg. Po chwili do udzielających pomocy dołączyła matka 7-latki, która wybiegła z mieszkania z około rocznym synem na rękach. To ona wezwała pomoc.
Do przyjazdu ratowników pomocy udzielały dwie kobiety, które w okolicy porządkowały ogródek.
Położyłam się obok niej i to ją trochę uspokoiło
- powiedziała nam jedna z nich.
Dziewczynkę do szpitala odwiozło pogotowie, a policja do późnego popołudnia przesłuchiwała świadków tego zdarzenia, którzy mówią, że to cud, że nie stało się jej nic poważnego.
Całe szczęście, że upadła na tę wysoką trawę, a w tym miejscu nie było śmieci i pustych butelek, których w okolicy leży mnóstwo
- powiedziała jedna z kobiet, która udzielała dziewczynce pierwszej pomocy.