- 15 lat byłem pełnomocnikiem Henryka Stokłosy i nigdy takich oświadczeń nie składałem - mówił przed sądem Marian J. Dokument zawiera jeszcze inne nieścisłości - twierdzi pełnomocnik byłego doradcy, mecenas Robert Magnuszewski. - Mamy z jednej strony oświadczenie, którego prawdziwość kwestionujemy, z drugiej - żądanie przez Stokłosów odszkodowania za coś, czego Marianowi J. nigdy nie zlecono - precyzuje Magnuszewski.
Na kolejnej rozprawie wyznaczonej na wrzesień sąd oczekuje Anny i Henryka Stokłosów, którzy w procesie dotychczas nie uczestniczyli. Reprezentował ich mecenas Adam Zwierzyński. - Po konfrontacji stron być może część okoliczności przestanie być sporna - ma nadzieję Zwierzyński.
Marian J. jest także kluczowym świadkiem w głównym procesie pilskiego senatora przed Sądem Okręgowym w Poznaniu. To m.in. na podstawie jego zeznań prokurator postawił zarzuty korupcyjne Henrykowi Stokłosie.