Do rozmowy zaproszono dziennikarzy, przyjaciół i bliskich zaginionego, a najpewniej porwanego i zamordowanego reportera Gazety Poznańskiej. Minister Bodnar zapowiedział też obecność krakowskiego prokuratora Piotra Kosmatego.
Przez wiele lat śledztwo mające na celu wyjaśnienie okoliczności zaginięcia dziennikarza bezskutecznie prowadzone było w Poznaniu. Ruszyło dopiero dziesięć lat temu po przeniesieniu do Krakowa.
Tamtejsi śledczy ustalili wiele nowych faktów, okoliczności i świadków. Przeprowadzili też czynności, które pominięto w pierwszych tygodniach i miesiącach po zaginięciu Ziętary. W wyniku tych działań doszło do dwóch procesów.
W pierwszym z nich o podżeganie do zabójstwa oskarżony był były senator Aleksander Gawronik. W drugim - o pomocnictwo w porwaniu - dwaj byli ochroniarze Elektromisu. Oba procesy zakończyły się fiaskiem oskarżenia.
Obecnie inicjatorzy wyjaśnienia sprawy liczą na kasację w Sądzie Najwyższym. Domagają się też udostępnienia prokuraturze akt Urzędu Ochrony Państwa. UOP w latach dziewięćdziesiątych prowadził sprawy wobec osób i firm którymi w swojej pracy reporterskiej interesował się Jarosław Ziętara.
MINĘŁY 32 LATA
Dziennikarz ostatni raz widziany był 32 lata temu - 1 września 1992 roku na ulicy Kolejowej na poznańskim Łazarzu. Szedł do pracy, ale do redakcji już nie dotarł. Do dziś nie odnaleziono ciała i nie ukarano sprawców.