To urządzenie dzięki któremu tlen dociera do głębszych stref akwenu. "A w jeziorze Strzeszyńskim tlenu brakuje" - mówi zastępca dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska poznańskiego Urzędu Miasta Piotr Szczepanowski.
Aerator wykorzystuje energię wiatru do wydobywania wody ze strefy naddennej na powierzchnię, rozpylania jej i odprowadzenie tej wody, już pozbawionej siarkowodoru, a nasyconej tlenem, z powrotem na dno.
Na efekty pracy urządzenia trzeba poczekać kilka lat. Machina kosztowała 300 tysięcy złotych. W Wielkopolsce aeratory są montowane od kilkunastu lat. Taki napowietrzacz zamontowano 15 lat temu na jeziorze Sierakowskim, a dwa lata temu na jez. Swarzędzkim.